Dwudziestego pierwszego grudnia, minionego już roku, podałam propozycję.
Specjalnie założyłam konto na stronie, aby upewnić się, że tkwiący w
pamięci fragment istnieje tak, jak go zapamiętałam. Dzisiaj dostałam
powiadomienie na facebook’u, że wygrałam w konkursie organizowanym przez
Weekendowy Magazyn Filmowy za podanie najlepszego tekstu wypowiedzianego przed śmiercią, oczywiście w filmie. Och śmierci, tyle za mną chodzisz, a pierwszy raz przyniosłaś mi coś dobrego.
Tyle szczęścia w tak ponurych, zimnych dniach. Wypowiedzą moje imię i
nazwisko w telewizji przy filmie “Wielkie nadzieje” (1998). Dostanę
nagrodę, prawdopodobnie książkę z autografem prowadzącego. Musiałam się
pochwalić, zapisując tych kilka zdań na pamiątkę. O tym warto wspomnieć.
Reszta jeszcze pozostaje milczeniem, bo każda kolejna osoba reaguje
gorzej. Ale przegrani wygrywają nagrody pocieszenia. Jestem pocieszona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz