Jest tyle (dobrych) rzeczy, o których chciałam napisać, ale napiszę to co zawsze, mogłaby już nie żyć. Może inni mają rację, że mi nie zależy. Ludzie lubią mieć rację, więc czemu nie pokazać im, że tym razem też mają?
29.05.2017
13.05.2017
938.
Dzisiaj mogliśmy pić razem piwo po raz
ostatni, ale ten kto nie ma czym wracać do domu, ten niego nie w ogóle nie wychodzi.
Piliśmy piwo razem raz i nigdy więcej razem nie wypijemy. Byłam w szoku, gdy
dostałam zaproszenie. Nigdy nie pomyślałabym, że moje życie towarzyskie mogło
rozwijać się w tym kierunku. Mogłoby, gdybym w lutym nie zdecydowała na
zniknięcie z tego województwa; jeszcze trochę i mam nadzieję, że się uda, więc
łatwiej przełknąć mi ten żal, że nie spędzę w twoim towarzystwie więcej czasu. Nienawidzę
tu mieszkać, w miejscu, gdzie moje życie towarzystwie umiera. Pamiętam, gdy
byłam nastolatką, strasznie walczyłam o to, aby bywać tam, gdzie moim ulubieni ludzie.
Zależało mi tak bardzo, że strasznie przeżywałam wszystkie porażki, a moja
nienawiść tego miejsca wzrastała coraz bardziej i nadal denerwuję się, że ostatni
autobus kursuje tu przed dwudziestą, a potem musisz użerać się z własnym bratem
albo prosić którąś z cioć o podwóz, albo zrezygnować na początku i zostać w
domu. Najbardziej denerwują mnie sugestie wszystkich o prawo jazdy, widocznie
nikt nie uświadamia sobie z jakich pieniędzy żyjemy, a już na pewno ja, z długimi
przerwami między kolejnymi pracami. Nienawidzę tu mieszkać i nienawidzę siebie.
Nie tylko moje życie towarzyskie umiera; umiera moje życie społeczne, sama
zapominam, że istnieję, jestem tylko duchem, którego można od czasu do czasu zobaczy,
a potem jestem na siebie okropnie zła, że nie potrafię odnaleźć się wśród ludzi.
Więc śnią mi się wszyscy, którzy krążą mi po głowie i wstaję zła, bo mam ich tylko
w snach. Wiecie, nastał stresujący okres, już zaczynam robić się bałaganem i nie
potrafię dobrze zarządzać czasem. Sama jestem ciekawa jak to wszystko się
potoczy i gdzie wyląduję w czerwcu, ale najbardziej chciałabym, aby było już po
wszystkim. To mój największy błąd, bo nigdy nie będzie po wszystkim, chyba, że
to będzie ostateczny koniec mnie.
7.05.2017
937.
Nastał maj, rozpoczęły się wszystkie plenerowe imprezy, darmowe, dla studentów, ale nadal wyglądam jak studentka, mogłabym pójść, ale przecież mój słuch…Obiecałam sobie, że nie będzie mi przykro z tego powodu i oczywiście nie jest, nie żal mi koncertów, żal mi tego, że mogłabym spędzić ten czas z Tobą, gdyby nie mój na zawsze popsuty słuch. Pewnie to tylko wyobrażenia idealnego scenariusza, który nigdy nie miałby miejsca, ale co jeśli, co jeśli gdyby nie tamten pechowy dzień. Dotarło też do mnie, że przed to nigdy nie będę mogła udać się w podróż samolotem. Uświadomiłam sobie też, że mam kontakt tylko z jedną osobą, moją zawsze wyrozumiałą E., jest to kontakt wyłącznie internetowy, a ostatnio coraz rzadszy, bo spadło na nią wiele obowiązków i tak oto zorientowałam się, że zostałam tutaj sama ze sobą i to mnie męczy, bycie ze sobą i tym wszystkim co mam w myślach. Nawet chodzenie do pracy mnie już nie ratuje, coraz trudniej odnaleźć mi się w gronie tak pozytywnych i otwartych osób, i jeszcze on, kolejny idealny kandydat na przyjaciela, tylko że przyjaźń między mężczyzną a kobietą nie istnieje, tak mówią. Za chwilę zostanę i bez tej pracy i złudzeń i po raz kolejny będę musiała zmierzyć się sama ze sobą w ciężkiej walce. Tymczasem chciałabym spędzić z kimś miło czas. Liczę, że planowane spotkanie odbędzie się już za chwilę, bo zapomniałam jak wyglądacie.
2.05.2017
936.
Znowu zaczęłam oglądać trochę więcej, może dlatego że mam kolegę w pracy, który poleca mi filmy, a przy okazji polecił mi stronę, gdzie znajdę nowsze produkcje. Musiał kiedyś podpatrzeć jak przeglądam swoje konto na filmwebie, a potem sam z siebie rzucił kilkoma tytułami. To miłe, że o mnie pomyślał. Uwielbiam, gdy ludzie polecają mi filmy, szczególnie takie, których nie wybrałabym sama. Nawet jeśli ostatecznie film nie przypada mi do gustu, cieszę się, że mogę poznać kogoś dzięki filmom. Pokaż mi swój ulubiony film, a powiem ci kim jesteś, czy coś w tym stylu. Za sprawą tego samego kolegi obejrzałam serial “Trzynaście powodów”, a przyznaję, że do seriali zebrać mi się bardzo trudno, bo wymagają, aby poświęcić im więcej czasu, a jak serial jest dobry, poświęca się głównie czas przeznaczony na sen. Mam założenie, że aby funkcjonować lepiej w parszywym własnym towarzystwie, muszę się chociaż wysypiać. Ostatnio nie wychodzi mi to wcale. Zaczęłam oglądać serial, przestałam sypiać, znowu mnie wszystko przybiło, serial również. Przygnębiający. Przypomniał o rzeczach, o których chciałabym nie pamiętać, ale nie, nigdy nie byłam Hannah Baker, wystarczy mi że muszę być sobą, to też nie bywa łatwe. Już zaliczyłam tyle “breakdown-ów” w kwietniu, że szkoda gadać, ale nastał maj, nowy początek, tak, pierwszego maja też nie czułam się na siłach by żyć. Za dwadzieścia jeden dni będzie po wszystkim, obawiam się, że również po mnie. Próbuję rozegrać sytuację jak najkorzystniej, ale wygląda na to, że nie wygram tak prędko. Chyba na złość sobie wyjadę bez pożegnania, wierząc, że komuś będzie mnie brakować. Niestety, to tylko moje pobożne życzenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)