25.03.2024

1136.

Czy znalazłbyś mnie tu używając swoich "informatycznych zdolności"? Czy ktokolwiek kiedykolwiek mnie znajdzie i uratuje?

8.03.2024

1135.

Uratuj mnie, bo siebie już nie potrafię. Choć może lepiej nie. To zawsze odbywa się jakimś kosztem. 

2.03.2024

1134.

Nastał marzec, nie wiem, co tutaj robię. Od grudnia, przez styczeń i jeszcze kilka dni lutego męczyłam się z alergią na kosmetyki. Z własnej winy. Wyleczyłam się sama, łykając tabletki bez recepty na alergię oraz smarując zmiany maścią ze sterydem, którą miałam przepisaną w zeszłym roku na identyczne problemy. Dobrze, że takie leki mają długą datę ważności. Kosztowało mnie to za dużo stresu i niejedną łzę bezsilności. Za każdym razem, gdy coś dzieje się z moim ciałem pytam siebie “ileż można?”, a potem uświadamiam sobie, że już nigdy nie będzie lepiej, bo z każdym rokiem ciało zaczyna się starzeć. Męczyłam się jeszcze z opryszczką, bo zaraz po miesiące poczułam wiosnę i zmarzłam idąc chłodnym miastem w za cienkich spodniach po piątej rano. Ostatni raz opryszczkę miałam jakieś 3,5 roku temu, też zimą i wyglądałam jakby mnie ktoś pobił. Potem napisałeś Ty, kimkolwiek jesteś i chyba nigdy nie dowiem się kim byłeś. Całą energię wysysa ze mnie bieda i bolesne leczenie ortodontyczne, łączące się z przewlekłym stresem, na który nie potrafię znaleźć rozwiązania. Nie wiem, czemu mój mózg nocą chce, abym zaciskała zęby i budziła się z bólem, który nie mija. Żałuję, że zgodziłam się na cały proces i podpisałam umowę. Nie ma już odwrotu. Pocieszam się prostym “inni mają gorzej”, bo to prawda, a jednak to jedno z głupszych pocieszeń, bo nie daje ukojenia. Raz na osiem lat to za często?