Czyżby Ktoś na górze wymyślił, że moim przyszłym mężem będzie lekarz? Zapewne nie. Wszyscy są żonaci albo za starzy i choć spotykam kobiety lekarki, to również z obrączkami na palcach. Ostatecznie orientację seksualną mam tylko jedną, ale męża nie szukam, tak było od zawsze i na zawsze. Niedługo minie rok od kiedy zaczęło się moje chorowanie (lub „chorowanie”, jak czytelnik woli). Niesamowite, jestem zapisana do kolejnego lekarza, bo muszę zrobić badania, na które wysłał mnie inny lekarz; na dwa obrzydliwe, przerażające i ciężkie badania. Zanim nadejdzie ten przykry dzień, będę żyła w stresie około dwóch miesięcy (jeśli sprawy ułożą się pomyślnie), bo dla biednych i leczących się w ramach NFZ kolejki są długie a godziny wizyt niedogodne. (Przecież za dwa tygodnie zaczynam staż.) Ciągle nie wierzę, że śnię kolejny najgorszy rok w swoim życiu. Boże, ileż można? Znowu się sypię, znowu sięgam swoich granic wytrzymałości i jestem zła na siebie, że po raz kolejny jestem bałaganem. To niewybaczalne. Chcę, aby nastąpił koniec świata, może tylko mojego, ale aby nastał, abym został wybawiona. Myślę o ludziach, którzy cierpią bardziej ode mnie, spędzają całe dnie w szpitalach, spędzają tam resztę życia. Wstyd mi, ale to tylko ja, ciągle nie wiem po co tu jestem.
30.09.2016
16.09.2016
901.
Lato odchodzi zabierając ze sobą wszystkie
dobre rzeczy, które miały się wydarzyć, a nie miały miejsca. Nie wiem jak
wytrzymam, kiedy świerszcze przestaną pomagać mi w zaśnięciu. Jesienią o
parapet zastuka deszcz, a co będzie zimną, kiedy nastanie mroźna cisza?
Zaczynam żałować, że wyszłam z domu, wtedy i wtedy, i że znowu wdałam się
wciągnąć w sytuację, która zaczyna ciągnąć mnie w dół. Nie wierzysz mi, ale pociągnę cię za sobą w przepaść. Będzie zabawnie.
11.09.2016
900.
Sezon weselny dobiegł końca, a mi pozostał tylko żal, że nic wyglądało tak, jakbym chciała. Jestem rozczarowana życiem, ach, to nie nowość, i oczywiście rozczarowana sobą, bo przecież powinnam być kimś innym w dniu ślubu swoich przyjaciółek, z którymi dorastałam niemal w piaskownicy. Zawsze będzie mnie boleć, że nie dorosłyśmy w tym samym czasie, że nie dorosłam do roli, której nie dostałam, a którą chciałam odegrać. Coraz trudniej odnaleźć mi się w rzeczywistości, w której przyszło mi oddychać, a przecież całe swoje życie oddycham tym zatrutym powietrzem, więc czemu teraz mi to uwiera, nie wiem. Obawiam się wizyty u kolejnego lekarza i nowych badań i tego, że wszystko będzie ciągnąć się kolejny miesiąc. Obawiam się że wyślą mnie na tragiczny staż i nie dam i będę cierpieć cztery miesiące i wszystko znowu się skomplikuje. Obawiam się, że narozrabiam i zranię ludzi i wszyscy znowu będziemy tragicznie zmęczeni, bo wielu błędnie interpretuje moje słowa. Tak bardzo was lubię, lecz chcieć czegoś więcej od kogoś takiego jak ja to bardzo nierozsądne. Jutro znowu wstanę niewyspana, a przecież osiem godzin snu powinno wystarczyć mojemu dwudziestosześcioletniemu ciału.
4.09.2016
899.
,,Kochani,
kochani, więc po cóż mnie wołacie…”
(Anna Czekanowicz, Dulle Griet)
Widzę nowe twarze i próbuję odgadnąć jakie mają znaczenie
w historii mojego życia. Przywołuję w pamięci twarze znajome i chcę porozmawiać
z kimś z kim nie mogę, bo mieszka zbyt daleko i odległości wciąż bolą, choć mam
wrażenie, że tylko mnie. Jem za dużo słodyczy, chodzę na długie spacery, nie
potrafię się wyspać choć zapewniam organizmowi wystarczającą ilość snu i
obawiam się, że skończy się źle to, co jeszcze nie zaczęło się porządnie. Ściska
mi żołądek na dźwięk smsa; stresuje mnie każda potencjalnie nieprzychylna wiadomość.
Staram się pić dużo wody, ale usycham od środka, bo przecież jestem starą
panną. Uśmiecham się do wszystkich, "kłamstwa które mówię by chronić siebie są
jak broń, ale nigdy nie okłamałam ciebie." Lato powoli zaczyna odchodzić, a mi
marzy się złota jesień i ciepłe promienie, które przebijają się przez chłodny
wiatr do moich zepsutych, sztywnych kości. Coś jednak sprawia, że jestem spokojna, tak zwyczajnie zasypiam bez trudu. Mój Anioł Stróż chroni mnie przed tymi wszystkimi głupstwami, które inni czynią względem mnie i przed tym, co jest głupotą w moim wykonaniu. Nie jesteśmy źli, jesteśmy tylko pogubieni. Ale szukamy i znajdziemy... chcę w to wierzyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)