Jeśli wszystko w co wierzę to kłamstwo, bo medycyna zaprzecza całej mojej wierze, to nie chcę już żyć. Mam 34 lata i 9 miesięcy, o trzydzieści za dużo. Jeśli nie mogę mieć tego wszystkiego co inni, ale na zasadach, w które wierzę całe życie i uważam za jedyne słuszne, to nie chcę już nic od tego świata. Nie ma ani jednej osoby, która patrzyłaby w tym samym kierunku co ja i nauczyła się ze mną wszystkiego od nowa. Patrzę więc w stronę innej ciemności i obawiam się, że nie czeka mnie nic więcej. Po raz tysięczny jestem w kropce. A może jestem tą kropką, nic nie znaczącym punktem na końcu zdania, bo wiadomościach prywatnych nikt już nie używa znaków interpunkcyjnych.
28.03.2025
27.03.2025
1176.
Myślę o tym, która z nas wypadła lepiej, a potem dociera do mnie, że mi nie wypada. Chciałabym dorosnąć mentalnie do wieku który mam w dowodzie. Miałam kilkanaście lat i czułam, że jeśli nic się nie zmieni dorosnę z wielkim problemem. Robiłam wszystko, aby tak się nie stało. A może tak mi się tylko wydaje. Robiłam wszystko, aby nie krzywdzić innych tak jak krzywdzono mnie i oto jestem, najpierw dorosła kobieta zamknięte w ciele nastolatki, a teraz nastolatka zamknięte w ciele kobiety. Patrzę na świat przez szklany klosz, niczym Sylvia Plath i myślę, że nigdy go nie przebiję, to zbyt trudne. Aby go zniszczyć musiałabym pokaleczyć dłonie.
21.03.2025
1175.
Wylałam morze łez na cudzym życiem; łez, które nic nie zmieniają. Pamiętam jak płakałam nad ruszającą się jedynką brata, płakałam jakby to był koniec świata, jakby nie wstawiali nowych zębów ludziom, jakby stomatologia nie istniała. Ostatecznie jedynka przestała się ruszać po czasie, nic się nie stało, nawet jak coś dzieje to nic się nie dzieje. Czasem takie właśnie jest życie - dzieje się - ciągle do przodu nieznanym sobie tempem - tylko ja stoję tu zbyt długo, aby ruszyć z miejsca. Poukładałeś swoje życie od nowa, mimo że było cholernie ciężko, a teraz będzie jeszcze ciężej, bo wygrzebałeś mnie z przeszłości, a ja dałam się wygrzebać. Od dwóch tygodni choruję fizycznie. Najpierw miesiączka, która zawsze osłabia organizm, potem lekka jelitówka dzięki najmłodszemu bratu, a na końcu wirus przyniesiony ze szkolenia przez starszego. Jestem zmęczona fizycznie, jestem zmęczona psychicznie. Z tylnego koła roweru wyciekło powietrze, jestem uziemiona, oszaleję w tym domu. Jest mi wstyd, jestem zła na siebie, ale nadal nie wiem, kim mam być w tym wszystkim. Byłam na drodze krzyżowej i pomyślałam o tym, że mogłabym zostać w tym kościele na zawsze. Położyć się na chłodnej posadzce i wpatrywać w czerwone światło nad tabernakulum. Właśnie samoczynnie zgasła ostania zapachowa świeca strojąca na biurku. Pora spać.
19.03.2025
1174.
Nie mogę przestać płakać. Może jestem beksą. Może jestem za słaba na to wszystko. Może to wszystko powinno zniknąć. Może powinniśmy być szczęśliwi, ale wiem, że już nigdy nie będziemy. Może powinnam się zamknąć raz na zawsze i nie napisać już nigdy nic. Może powinnam zrobić wiele innych rzeczy, ale nigdy ich nie zrobię. Nie potrafię ubrać w słowa swoich myśli. Już nie wiem. Znowu mam kilkanaście lat, zapadam się w sobie, dookoła cisza, brak świadków, tylko żałosny dźwięk mojego zdławionego płaczu.
16.03.2025
1173.
Przebudziłam się w jasną księżycową noc. Temperatura na dworze spadła, w mieszkaniu wzrosła. Zrobiło się gorąco. Zaschło mi w gardle, więc chciałam napić się wody z kubka, który stał na stoliku przy łóżku. Wyciągając rękę zahaczyłam o stojący wazon z kwiatami i wylałam wodę. Pospiesznie podniosłam telefon z ulgą, że się nie zalał i wzięłam się za wycieranie bałaganu. Potem nie mogłam zasnąć przez dłuższą chwilę i zobaczyłam, że ktoś też nie śpi. Było chwilę po trzeciej. To był ciężki tydzień pod względem dolegliwości bólowych. Kończę go zmęczona, jakbym pracowała całe życie w kopalni. Czy naprawdę już nigdy nie wrócę do życia bez fizycznego bólu? Łatwiej było dźwigać to wszystko bez tego bólu. A może ten ból sprawia, że nie muszę dźwigać innych rzeczy, bo skupiam się na tym co tu i teraz? Chwilę temu była pełnia, a księżyc nadal ma pomarańczowo-żółty kolor. Słucham o rzeczach, które nie są mi już potrzebne do życia, a byłyby gdybym była od początku normalna. Słucham z ciekawości, wiedząc, że czasu nie da się cofnąć, a ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Robię też dużo innych dziwnych rzeczy. Słucham cudzych nagranych rozmów, czytam o cudzych życiach, pilnuję się jak mogę, aby nie popsuć komuś rzeczywistości. Przyciągam i odpycham. Tracę mojego Anioła Stróża. Nie wiem, kim jestem, wiem tylko, że jestem zmęczona.
13.03.2025
1172.
Mój, zaraz, nie mój, więc stukam się w głowę i czuję, że boli mnie brzuch a nie głowa. Tabletka nie pomogła, nie wiem, czy brać inną, czy mimo młodej godziny położyć się do łóżka i próbować przespać ból. A więc (choć nie zaczyna się tak zdania) nie mój znajomy o przystojnym głosie, ze złamanym sercem (a może nie, może się mylę), zamknięty w świecie roślin, jesteś ciągle obcy, bo kryjesz się głównie w słowie pisanym, a nie wiem, czy nadal potrafię czytać ze zrozumieniem. Jesteś tam, u siebie, dni mijają, a ja przebywam gdzieś na drugim końca i dobrze mi tak i źle mi tak. Kiedyś Grzegorz Musiał napisał: “ja pochodzę z zupełnie z innego czasu, Z Czasu Nigdy Niedokonanego” i może to również dla mnie jest problemem nie do przeskoczenia.