23.08.2024

1146.

Mam trzydzieści cztery lata, to o trzydzieści za dużo. Chciałabym znowu mieć cztery lata i zacząć całe życie od nowa. Nie cierpię tu mieszkać. Nie cierpię tej imprezowej muzyki dorosłych ludzi, którzy nie nadają się do mieszkania w bloku; walących w biurko rozemocjonowanych nocnych komputerowych graczy; palących papierosy starych ludzi na balkonach, szczekających znerwicowanych psów i siebie również. Nie mam rozwiązania tej sytuacji. Minęło już tyle lat. Minęły cztery ciężkie i bolesne (fizycznie) lata. Gdybym mogła wybrać, wybrałabym śmierć. Nie mam wyboru, bo obiecałam, kiedyś, więc znowu patrzę na życie, które nie będzie mi dane, bo jest o te, co najmniej, dwadzieścia lata za późno. Myślę o rzeczach, o których miałam nie myśleć już nigdy. Próbuję umieścić siebie przy Tobie, kimkolwiek jesteś, ale wiem, że w moim umyśle nie jesteś sobą, jesteś kimś, kto realnie nie istnieje. Nawet nie wiem, czy Cię lubię, po prostu jesteś i wypełniasz pustkę, która naprawdę nie zostanie nigdy wypełniona, nie na tym świecie, nie za mojego życia. Chciałabym być kimś innym, całe życie tego pragnę, pragnę rzeczy, które nigdy nie będą w zasięgu mojej ręki. Musiałabym cofnąć się o całe życie i przejść tę samą drogę od nowa, ale z przewodnikiem, aby nauczyć się, jak żyć w społeczeństwie, z kimś, obok kogoś. Tymczasem uwielbiam ciszę, samotność, pustkę. Ostatecznie to życie nie było dla mnie, przykro mi, ale taka jest prawda. Jedyna siła, która mogłaby to zmienić to sam Bóg, ale nawet On nie miesza się w sprawy ludzi bez ich zezwolenia. Chyba. Nie wiem, ale jestem zmęczona. Chciałabym, żebyś był kimś innym. Chciałabym być kimś innym.

17.08.2024

1145.

Chciałabym napisać o tym wszystkim, co wydarzyło się przez ostatnie cztery lata, ale tak bardzo nie potrafię wrócić do siebie tamtej, siebie piszącej, siebie czującej, siebie widzącej sens w słowie pisanym, siebie sprzed udaru. Czasem myślę o słowach wykładowcy, który mówił, że aby nie zapisać w innych osobach złych słów warto je przelewać na “papier”. Nie potrafię tego, dlatego milczę. Milczę przed wszystkimi, których znam, a właściwie znałam. Nie pamiętam kim byliśmy, tak wiele rzeczy gdzieś zniknęło, a zastąpił je ból. Ból fizyczny, ból, który nieustannie towarzyszy mi każdego dnia. Boli mnie. Raz lżej, raz nie do zniesienia. Raz mówię sobie, że dam radę i jeszcze tylko dwanaście miesięcy, a potem może pojawi się światełko w tunelu, innym razem robię wszystko, aby nie zauważać bólu, żeby jakoś się trzymać, ale nie trzymam się wcale. Jak wiele osób poza mną nie trzyma się już niczego?

2.08.2024

1144.

Wiesz, miałam nie wracać, ale zaczęłam czytać maile, zaczynając od 2011 roku, i przepłakałam cały wieczór. Jest mi tak okropnie źle ze sobą i tym życiem, którego nie potrafię zmienić. Jesteś - to znaczy byłeś, bo Ciebie tamtego już nie ma, minęło ponad dziesięć lat - podobny do mnie. Mnie tej obecnej, którą nie chcę być. Nie chcę tu być.