27.11.2017

957.

To takie głupie, że jedno i to samo wydarzenie z czasem nabiera odmiennego znaczenia. Pamiętam ten moment, który miał być zapowiedzią dobrej przyszłość. Miałam nadzieję, Boże, miałam nadzieję, te słowa brzmią tak nierealnie z moich ust, ale miałam nadzieję.  Kto by pomyślał, że każdy kolejny miesiąc będzie utwierdzał mnie w przekonaniu, że podjęłam jedną z najgorszych decyzji w swoim życiu. Nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo się pomyliłam, nigdy nie pomyliłam się tak bardzo, bo nigdy nie uwierzyłam tak bardzo, że mogę coś zmienić tak drastycznie. Ile miesięcy przyjdzie mi jeszcze płacić za jeden błędny ruch? Myślę, że bieżący rok okazał się równie ciężki jak siedem ostatnich lat. Trudno mi uwierzyć, że grudzień przyniesie zmiany na lepsze. Myślę, że może być tylko gorzej, patrząc na to, że od zawsze w grudniu wszystko chrzaniło się najbardziej, a święta to dla mnie tak stresujący czas, że mam ochotę ukryć się gdzieś pośrodku lasu i wrócić jak będzie po wszystkim. Dzisiaj okazało się, znowu zresztą, że bez znajomości nie możesz mieć nic, nawet czegoś tak marnego jak staż za gówniane pieniądze, bo ogłoszenia zamieszczane przez podobno poważne instytucje publiczne, są przeznaczone dla wybranych, czytaj znajomych pracujących tam ludzi. Czemu więc ogłoszenia pojawiają się na stronach? Aby zmylić takich naiwnych ludzi jak ja. Grudzień powinien być czasem nadziei, tymczasem nie opuszcza mnie wrażenie, że w grudniu skończy się wszystko, bo nie zniosę siebie w styczniu z wisielczym nastrojem, podwyższonym poziomem stresu i słusznym przekonaniem, że jestem bezużytecznym dorosłym dzieckiem na utrzymaniu już nie wiadomo czyim. Czasem wracam do domu, bo jeszcze zdarza mi się wychodzić z domu, i przypływa do mnie ta myśl, że wtedy musiałam być kimś innym, skoro zdecydowałam się podjąć taką a nie inną decyzję. Uderza mnie ten moment, bo pamiętam swoją reakcję, pamiętam jak prawie rozpłakałam się z radości, bo uzyskałam coś, czego nikt wcześniej nie otrzymał, a potem, Boże, powinnam tam zostać, nie straciłabym nic, a na pewno nie tak wiele, a tak, straciłam wszystko, na czym mi zależało. Jak to możliwe, że tamta radość tak naprawdę była tylko żałosnym śmiechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz