Skończyłam studia (wczoraj), przestałam płakać ze złości i nad marnością
dni. Za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżam do Gdyni. Rok od zaproszenia
udało mi się zebrać fundusze, czas i siebie, za to nie wiem, czy uda mi
się spakować. Nie chcę wracać do nicości, która potem będzie na mnie
czekać. Czy powinna utopić się w morzu? W końcu tam jest miejsce omułków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz