Patrzę na kupki ubrań porozmieszczane w różnych miejscach pokoju i
jestem zawiedziona, że nie czuję nic poza poczuciem winy z powodu nic-nie-czucia,
bo przecież ludzie w takich sytuacjach po prostu się cieszą,
rozumiecie, i ja cieszyłam się przez kilka miesięcy i oto jestem u progu
końca wyczekiwania i nie ma we mnie nic poza winą, że nieustanne
powtarzanie radośnie nastrajających mantr nie pomaga. Patrzę na kupki
ubrań porozmieszczane w różnych miejscach pokoju i zastanawiam się, ile
problemów będę miała ze spakowaniem ich w niewielką walizkę. Powinnam
zacząć przygotowania, a po prostu siedzę, tutaj i słucham muzyki,
przeglądając ulubione rejony Korei Południowej. Chciałabym zgubić się po
drodze. Chciałbym móc nie dojeżdżać nigdzie, równocześnie nie musząc
wracać do domu. Chciałabym wsiąść do pociągu i nieustannie jechać aż do
jasnego światła na końcu tunelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz