4.07.2014

817.

Patrzę na kupki ubrań porozmieszczane w różnych miejscach pokoju i jestem zawiedziona, że nie czuję nic poza poczuciem winy z powodu nic-nie-czucia, bo przecież ludzie w takich sytuacjach po prostu się cieszą, rozumiecie, i ja cieszyłam się przez kilka miesięcy i oto jestem u progu końca wyczekiwania i nie ma we mnie nic poza winą, że nieustanne powtarzanie radośnie nastrajających mantr nie pomaga. Patrzę na kupki ubrań porozmieszczane w różnych miejscach pokoju i zastanawiam się, ile problemów będę miała ze spakowaniem ich w niewielką walizkę. Powinnam zacząć przygotowania, a po prostu siedzę, tutaj i słucham muzyki, przeglądając ulubione rejony Korei Południowej. Chciałabym zgubić się po drodze. Chciałbym móc nie dojeżdżać nigdzie, równocześnie nie musząc wracać do domu. Chciałabym wsiąść do pociągu i nieustannie jechać aż do jasnego światła na końcu tunelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz