Miałam sen, dziwny sen, śniło mi się, że małoletni sąsiad z samej góry wstaje w nocy do łazienki. Słyszałam tupanie stóp o posadzkę, słyszałam jak przechodzi z pomieszczenia do pomieszczenia. Pomyślałam sobie, no tak, wybudziło mnie coś tak błahego, bo ból nie pozwolił mi głęboko zasnąć. Odetchnęłam z ulgą, bo był sam. Jak dobrze, pomyślałam, to tylko chwilowe wybudzenie, żadnych rozmów, krzyków, imprezy, za chwilę znowu zapanuje cisza. Ale tak naprawdę cicho było od początku. Zrozumiałam, że na górze nikt się nie poruszył, woda w łazience się nie spuściła, nie było słychać żadnych dźwięków. Uświadomiłam sobie, że to był tylko sen. W tym samym momencie poczułam jak obok mnie - leżałam na wznak - przechodzi ktoś po łóżku w te i z powrotem, a potem zniknął. Pierwszy raz w życiu leżąc w łóżku miałam uczucie realnej obecność kogoś obok siebie. To był sen na jawie, nic więcej, a jednak uświadomił mi, że za dużo tego gówniarza w moich myślach. Nie chcę tu mieszkać. Nie chcę tych ludzi widzieć, słyszeć, nie chcę tu być. Dlaczego mój święty spokój równa się nieszczęściu innych? Dlaczego nie mogę mieć czegoś tak po prostu, bo mi się należy? Czy nie należy mi się spokojny sen, przesypianie nocy bez pobudki z bólem? Widocznie nie. Moje dolegliwości bólowe są tak duże, że po pięciu latach przerwy zaczęłam brać, na własną rękę, zakazany dla osób takich jak ja - czyli przyjmujących na stałe kwas acetylosalicylowy - ibuprofen. Poczułam się cudownie uzdrowiona na chwilę, na jeden dzień, bo nie mogę tego brać codziennie przez rok. Płaczę więc z bólu i beznadziejności swojej sytuacji. Dokąd iść, gdzie szukać pomocy bez pieniędzy, gdzie znaleźć lekarza, który by mi pomógł? Wiem, że uratowałaby mnie Poradnia leczenia bólu, ale to poza moim zasięgiem. Wszystko jest poza moim zasięgiem. Wszystko to walka z wiatrakami. Może, gdy po stu latach dojdzie do mnie kolejka w diagnozowaniu choroby genetycznej, otrzymam jakąkolwiek pomoc. Nawet jeśli w mojej krwi nie płynie choroba przekazywana z pokolenia na pokolenie, to może znajdzie się ktoś, kto spojrzy na mnie całościowo i zabierze ten ból.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz