Nieustannie bywam w Paryżu, Monachium,
Rzymie i Wenecji. Chyba tylko sentyment, nabudowany na książkach i
filmach, do ostatniego z wymienionych miasta jest w stanie uronić mnie
przed znienawidzeniem miejsca codziennie krążącego w myślach. Chciałbym
zwiedzić Wenecję, nawet jeśli jej urok jest już w jakimś sensie mitem.
(A może jednak nie jest? Skąd mam właściwie wiedzieć?)
Osoba śledząca moje ostatnie wpisy, mogłaby zauważyć, że coś ciągnie mnie do wody. Właśnie, wczoraj przegrałam coś bardzo ważnego, przez słoną wodę właśnie. Pustka się powiększa, więc uzupełniam ją płynami, (jeszcze?) bezalkoholowymi, bo inaczej wylew łez mnie wysuszy. O, przypomniało mi się, woda, odkryta miesiąc temu. (I w dodatku w połączeniu ze słowem Hurts.) Teraz przypomina mi się fragment książki „Jaśniejszy odcień szarości”, też o wodzie. „Wypuszczam się ciągle na głębokie wody, choć wiem, że nigdy nie nauczę się pływać i wiem, jak bardzo szkodzą mi te kąpiele.” A teraz mam przed oczami scenę z filmu „Fabryka zła”, gdy Albrecht musi wejść do wody przez przerębel, a potem decyduje się już nie wyjść. Mam wiele wodnych skojarzeń, pewnie każdy jakieś ma, mnie zawsze zadziwia, że tyle podobnych rzeczy splata się ze sobą w moich myślach.
Osoba śledząca moje ostatnie wpisy, mogłaby zauważyć, że coś ciągnie mnie do wody. Właśnie, wczoraj przegrałam coś bardzo ważnego, przez słoną wodę właśnie. Pustka się powiększa, więc uzupełniam ją płynami, (jeszcze?) bezalkoholowymi, bo inaczej wylew łez mnie wysuszy. O, przypomniało mi się, woda, odkryta miesiąc temu. (I w dodatku w połączeniu ze słowem Hurts.) Teraz przypomina mi się fragment książki „Jaśniejszy odcień szarości”, też o wodzie. „Wypuszczam się ciągle na głębokie wody, choć wiem, że nigdy nie nauczę się pływać i wiem, jak bardzo szkodzą mi te kąpiele.” A teraz mam przed oczami scenę z filmu „Fabryka zła”, gdy Albrecht musi wejść do wody przez przerębel, a potem decyduje się już nie wyjść. Mam wiele wodnych skojarzeń, pewnie każdy jakieś ma, mnie zawsze zadziwia, że tyle podobnych rzeczy splata się ze sobą w moich myślach.
[Z poniedziałku na wtorek obejrzałam
„Niebiańskie stworzenia” (1994), ze środy na czwartek „Polowanie”
(2012). Oba ocenione na 9 z 10, przy czym pierwszy został dodany do
ulubionych.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz