It was autumn, the springtime of death. Rain spattered the rotting leaves, and a wild wind wailed. Death was singing in the shower. Death was happy to be alive.
- Tom Robbins
Chciałabym napisać o czymś, ale każde coś wydaje się
tak samo bezwartościowe jak każdy kolejny dzień. Pisanie o bezradności i
strachu nie sprawi, że obie rzeczy znikną. Wypełniam swój świat po
brzegi tym co zawsze, ale nawet Korea Południowa momentami wywołuje we
mnie przygnębienie. (Głównie dlatego, że świat z nią związany jest
nieosiągalny i odległy.) Wiem, że jedynym lekarstwem byłaby praca, ale
wiem też, że jeszcze kilka miesięcy przede mną zanim będę mogła zostać
bezdomną i próbować zacząć żyć. Tymczasem czuję się winna, gdy jem,
wiedząc, że nie płacę za zakupy w domu. Jesień i zimna to okres
gwarantowanej depresji sezonowej. Do tego kobiece hormony odpowiedzialne
za nastrój raz w miesiącu zapewniają mi podwójną dawkę melancholii. Od
trzech lat przyglądam się sobie uważniej. Choć potrafię uchwycić
powtarzające się objawy mojej „choroby”, po części pogodziłam się z tym,
że nigdy nie odgadnę, czym jest to coś we mnie, co zatruwa mi duszę.
Wiem też, że nigdy nie będę miała odwagi, aby spytać innych, znających
się na rzeczy, z czym tak naprawdę borykam się od lat. (Może tylko z
urojeniami?) Jeszcze dwa tygodnie temu miałam tak silne myśli
samobójcze, że zaczęłam się bać. Oczywiście moje myślenie o śmierci w
większej części jest jak myślenie o filmach czy jedzeniu, czyli jest
czymś zwyczajnym. Wzięłam się za przenoszenie treści bloga tuta (będę
miała dwa równoległe – nie wiadomo po co); w jednej z notek z listopada
2013 roku wychwyciłam zdanie: Chciałabym umrzeć w tym roku w bibliotece uniwersyteckiej.
Jak widać, nie przygniotła mnie żadna półka wypełniona książkami, choć
pamiętam, że po napisaniu tamtej notki, gdy odwiedziłam po raz kolejny w
ciągu tego samego miesiąca jedną z czytelni uniwersyteckich, przygnębiona
samotnymi zmaganiami z pracą magisterską, miałam wrażenie, że nie wyjdę
żywa. Z perspektywy czasu wszystko wydaje się zabawne, ale pamiętam też,
że wtedy naprawdę chciałam dostać w głowę półką, która ostatecznie wylądowałaby na mnie, przygniatając
bezlitośnie ciało do podłogi. Jak na ironię, pewnie byłby to regał ze
zbiorami z historii sztuki. Zadziwiające jak wiele miałam w życiu
momentów na krawędzi i zadziwiające, że nigdy nie wykonałam ostatecznego
krzywdzącego ciosu. (Może dlatego, że pogrzeby są drogie i lepiej
zaoszczędzić rodzinie związanych z tym zmartwień.) Ostatecznie to
wszystko, o czym piszę, nie ma większe znaczenia. Jest zwykłe i nudne,
podobne do przeżyć milionów ludzi, którzy mają podobne problemy, które
nieustannie powtarzane tracą swą siłę. Chciałabym pójść na bal
Andrzejkowy, najlepiej taki, gdzie należy się za kogoś przebrać. Jednak w
moim dwudziestoczteroletnim życiu nigdy nie byłam na takiej imprezie, a
teraz, gdy stan mojego konta wynosi zero, tym bardziej nie będę. Tak,
mnie też zadziwia to, że z jednej strony z chęcią nie ujrzałabym
kolejnego dnia, a z drugiej mam ochotę na takie „głupoty” jak zabawa. Od
kiedy nie mam nic, moje codzienne potrzeby też zmalały. Choć przyznam
się, że cierpię z powodu braku książek do czytania. Biblioteka jest
daleko, a bilety na autobusy drogie (jak wszystko dla osoby bez
pieniędzy xD). I to nie tak, że nie chcę pracować, bo chcę, ale
wytłumaczenie tej skomplikowanej sytuacji nie sprawi, że znajdę pracę,
więc daruję sobie. Gdyby jednak ktoś chciał przyjąć mnie do pracy,
gdzieś, gdziekolwiek, jestem zdesperowana, aby po raz ostatni dać sobie
szansę w życiu i zawalczyć o kilka dni sensu istnienia. Wszelkie
propozycje o charakterze seksualnym odpadają. Nie wiem, może powinno być
mi szkoda, że mam sumienie?, moralność?, w każdym razie to coś, co
sprawia, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić. Bez tego moja
sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Lecz to jak stwierdzenie, że
gdybym była kimś innym, moje życie byłoby też inne, a takie stwierdzenie
jest zwyczajnie puste, bo nie potrafię być już kimś innym, a właściwie
nie wiem jak stać się kimś, będąc nikim.
____
muzyka: Starsailor - Poor misguided fool
____
muzyka: Starsailor - Poor misguided fool
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz