21.11.2014

838. Death was happy to be alive.

It was autumn, the springtime of death. Rain spattered the rotting leaves, and a wild wind wailed. Death was singing in the shower. Death was happy to be alive
- Tom Robbins

____
Chciałabym napisać o czymś, ale każde coś wydaje się tak samo bezwartościowe jak każdy kolejny dzień. Pisanie o bezradności i strachu nie sprawi, że obie rzeczy znikną. Wypełniam swój świat po brzegi tym co zawsze, ale nawet Korea Południowa momentami wywołuje we mnie przygnębienie. (Głównie dlatego, że świat z nią związany jest nieosiągalny i odległy.) Wiem, że jedynym lekarstwem byłaby praca, ale wiem też, że jeszcze kilka miesięcy przede mną zanim będę mogła zostać bezdomną i próbować zacząć żyć. Tymczasem czuję się winna, gdy jem, wiedząc, że nie płacę za zakupy w domu. Jesień i zimna to okres gwarantowanej depresji sezonowej. Do tego kobiece hormony odpowiedzialne za nastrój raz w miesiącu zapewniają mi podwójną dawkę melancholii. Od trzech lat przyglądam się sobie uważniej. Choć potrafię uchwycić powtarzające się objawy mojej „choroby”, po części pogodziłam się z tym, że nigdy nie odgadnę, czym jest to coś we mnie, co zatruwa mi duszę. Wiem też, że nigdy nie będę miała odwagi, aby spytać innych, znających się na rzeczy, z czym tak naprawdę borykam się od lat. (Może tylko z urojeniami?) Jeszcze dwa tygodnie temu miałam tak silne myśli samobójcze, że zaczęłam się bać. Oczywiście moje myślenie o śmierci w większej części jest jak myślenie o filmach czy jedzeniu, czyli jest czymś zwyczajnym. Wzięłam się za przenoszenie treści bloga tuta (będę miała dwa równoległe – nie wiadomo po co); w jednej z notek z listopada 2013 roku wychwyciłam zdanie: Chciałabym umrzeć w tym roku w bibliotece uniwersyteckiej. Jak widać, nie przygniotła mnie żadna półka wypełniona książkami, choć pamiętam, że po napisaniu tamtej notki, gdy odwiedziłam po raz kolejny w ciągu tego samego miesiąca jedną z czytelni uniwersyteckich, przygnębiona samotnymi zmaganiami z pracą magisterską, miałam wrażenie, że nie wyjdę żywa. Z perspektywy czasu wszystko wydaje się zabawne, ale pamiętam też, że wtedy naprawdę chciałam dostać w głowę półką, która ostatecznie wylądowałaby na mnie, przygniatając bezlitośnie ciało do podłogi. Jak na ironię, pewnie byłby to regał ze zbiorami z historii sztuki. Zadziwiające jak wiele miałam w życiu momentów na krawędzi i zadziwiające, że nigdy nie wykonałam ostatecznego krzywdzącego ciosu. (Może dlatego, że pogrzeby są drogie i lepiej zaoszczędzić rodzinie związanych z tym zmartwień.) Ostatecznie to wszystko, o czym piszę, nie ma większe znaczenia. Jest zwykłe i nudne, podobne do przeżyć milionów ludzi, którzy mają podobne problemy, które nieustannie powtarzane tracą swą siłę. Chciałabym pójść na bal Andrzejkowy, najlepiej taki, gdzie należy się za kogoś przebrać. Jednak w moim dwudziestoczteroletnim życiu nigdy nie byłam na takiej imprezie, a teraz, gdy stan mojego konta wynosi zero, tym bardziej nie będę. Tak, mnie też zadziwia to, że z jednej strony z chęcią nie ujrzałabym kolejnego dnia, a z drugiej mam ochotę na takie „głupoty” jak zabawa. Od kiedy nie mam nic, moje codzienne potrzeby też zmalały. Choć przyznam się, że cierpię z powodu braku książek do czytania. Biblioteka jest daleko, a bilety na autobusy drogie (jak wszystko dla osoby bez pieniędzy xD). I to nie tak, że nie chcę pracować, bo chcę, ale wytłumaczenie tej skomplikowanej sytuacji nie sprawi, że znajdę pracę, więc daruję sobie. Gdyby jednak ktoś chciał przyjąć mnie do pracy, gdzieś, gdziekolwiek, jestem zdesperowana, aby po raz ostatni dać sobie szansę w życiu i zawalczyć o kilka dni sensu istnienia. Wszelkie propozycje o charakterze seksualnym odpadają. Nie wiem, może powinno być mi szkoda, że mam sumienie?, moralność?, w każdym razie to coś, co sprawia, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić. Bez tego moja sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Lecz to jak stwierdzenie, że gdybym była kimś innym, moje życie byłoby też inne, a takie stwierdzenie jest zwyczajnie puste, bo nie potrafię być już kimś innym, a właściwie nie wiem jak stać się kimś, będąc nikim.
____
muzyka: Starsailor - Poor misguided fool

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz