Mam dwadzieścia pięć lat i jestem prześladowcą cudzych żyć, żyć które nigdy nie będą należeć do mnie, które nie są nawet w zasięgu ręki, jedynie ocierają się o moje miesiące istnienia, a potem odchodzą swoją drogą, po której ja nawet się nie przespaceruję, co najwyżej przebiegnę z bijącym w sercu strachem. Kilka osób odeszło w siną dal, niektórym nawet pomachałam na pożegnanie, zupełnie niezłośliwie, szczerze i po przyjacielsku, naiwnie wierząc, że kiedyś zapomnę, nawet jeśli były to tylko historie na dystans, a jednak wstyd się przyznać, że po moich policzkach nie raz ciekły łzy. Jestem największą beksą jaką miał okazję oglądać świat albo od dziecka nawiedza mnie depresja; trudno mi samej ocenić, bo samoocenę mam nieobiektywną. Tymczasem pustka i wielkie błogosławieństwo nie posiadania kogoś na dłużej w myślach, więc czemu nie, czemu znowu nie zaburzyć swoich dni i wplątać się w nową historię, tylko sprytniej, tylko na jakiś czas, tylko na siedem miesięcy, bo potem mnie już nie będzie. Im więcej przeszkód do pokonania tym ciekawiej, oto jest, niezapisana karta, tylko imię i nazwisko, jestem taka nieodpowiedzialna i głupia. Maj, chłodny, dla mnie tak, ciągle marznę, ważę mniej, jestem permanentnie przeziębiona, widuję codziennie setki twarzy i zastanawiam się czy moja zostanie w czyjejś pamięci, z dzień dobry na ustach i zimnymi dłońmi kasującymi bilet. Śmieję się głośno, bo znowu oszaleję na własne życzenie. Nie lubię produkować takich bezsensownych wpisów wyrwanych z kontekstu płynącego życia, ale czasem muszę, aby wszystko wydało się zabawne, aby w przerwach między kombinowaniem jak wytłumaczę się ze swojej egzystencji po śmierci pomarzyć o tym, że jeszcze warto oddychać trochę dłużej i że jeszcze kiedyś będzie lepiej. Momentami bywam taka naiwna. Czy lato tego roku będzie chłodne a turystów mniej? Dawno nie obejrzałam żadnego filmu, już nie mówiąc o czymś wartym choćby ośmiu gwiazdek na dziesięć. Jestem tylko pocieszeniem w gorszych latach, spotykam się z ludźmi raz na pięć lat, więc proszę, bądź już szczęśliwy na zawsze, bo chcę jeść słodki weselny tort, czuję się zaproszona. Napisałabym więcej, jeszcze więcej dziwnych słów, historii niepojętych i urwanych, ale czuję jak nadchodzi zmęczenie, więc udam się do łóżka z nadzieją, że tej nocy nie przyśni mi się nic przykrego.
[dopisek 16.07.2015 ]
Zabawne, tydzień po opublikowaniu tego wpisu moja idea upadła; cel okazał się mało atrakcyjny.
[dopisek 16.07.2015 ]
Zabawne, tydzień po opublikowaniu tego wpisu moja idea upadła; cel okazał się mało atrakcyjny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz