18.11.2015

866. Każda przygoda dobiega końca; pałac rozpływa się we mgle.


Turystów już prawie nie ma. Snują się parami lub niewielkimi grupkami między alejkami parku, w zależności od dnia, wśród deszczu, mgły lub silnego wiatru. Ostatnio w ciągu pięciu godzin otwarcia muzeum przybyła tylko piątka. Sama już zapomniałam jak wyglądają słoneczne promienie. Często wracam myślami do letnich dni i nie mogę uwierzyć, że upalne lato w tym roku wyjątkowo przypadło mi do gustu. Pewnie dlatego że byłam „księżniczką” w chłodnym pałacu, który z czasem wypełniło duszne i gorące powietrze, a jednak wysoka temperatura nie zwaliła mnie z nóg. Teraz pokoje są chłodne, a ja dopasowuję się do tego jesienne klimatu swoim nastrojem. Niedługo i mnie nie będzie na salonach. Chciałabym, aby zima w tym roku była równie skąpa w opady śniegu jak zeszłoroczna, ale prognozy są inne, mroźniejsze. Znowu mam wielki problem z kupnem zimowej kurtki, ale czwarta zima bez porządnego okrycia wierzchniego to zbyt wiele. Chciałabym tylko, aby była ciepła i z kapturem, ale okazuje się, że to zbyt wielkie wymagania jak na moją kieszeń. Za dwa tygodnie znowu zostanę bez pracy i planu na dalsze życie. Pałac rozpłynie się we mgle, a tłumy turystów pozostaną wspomnieniem. Nigdy w całym swoim dotychczasowym życiu nie miałam styczności z tak wieloma osobami, nigdy nie uwierzyłabym, że potrafię bez stresu i obaw rozmawiać z kimś obcym, uśmiechać się szczerze, być otwartą, pomocną, być kimś normalnym, zwyczajnym, być tu i teraz, cieszyć się chwilą mimo zmęczenia, znudzenia czy przygnębienia. Myślę, że ten czas zmienił mnie choć trochę, chciałabym wierzyć, że na lepsze, ale nie jestem przekonana, czy taka jest prawda. Możliwe, że kiedyś powrócę do tego miejsca, wspominając, że właśnie tutaj, w tym muzeum, podjęłam swoją pierwszą pracę w życiu; tymczasem czuję, że muszę wyjechać jak najdalej stąd. Boże, pomóż mi, bo potrzebuję tego jak powietrza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz