13.04.2016

882.



Jestem zła, nie, jestem wkurzona, chyba mam prawo, tak od święta być złą na cały świat. Czwarty miesiąc i ciągle bez zmian, choroby trzymają się mnie uparcie, nie licząc tej jednej poważnej dolegliwości, która odeszła, mam nadzieję raz na zawsze, nigdy przenigdy nie chciałabym przechodzić przez to od nowa. Anemia trzyma się nadal, niewielka, ale jest, to będzie już trzeci miesiąc z mroczkami przed oczami. Nie jestem specjalnie osłabiona, tylko ten niepoprawny wzrok, uwierzcie, daleko mi do śmierci z braku krwi. Polepszę wyniki dietą, a dokładnie sokiem z pokrzywy, którego nie mam jak wycisnąć, bo w domu ani sokowirówki, ani blendera, ale od czego jest siła rąk, bo pokrzywa jest polecana przy anemii i wolę sprawdzić skuteczność tej teorii na własnej skórze niż przez dwa miesiące przyjmować sztuczny kwas foliowy i witaminy z grupy B. Dieta, ciągle dieta, to też droga inwestycja. Bycie zdrowym słono kosztuje. No tak, tylko muszę jeszcze znaleźć tę pokrzywę. Mieszkam na wsi, a jej nie ma, a jak jest, to nadjedzona przez robactwo. Całe życie pod górkę. Prędzej stracę słuch, bo uparłam się, że nie będę łykać żadnych tabletek, nawet i na słuch. Od listopada zeszłego roku „łykam chemię”. Nie będę eksperymentować z każdymi dostępnymi na rynku lekami na szumy uszne (nawet jeśli lekarz poleca), rozwalając sobie przy tym resztę organizmu, bo wszystkie te tabletki są na inne dolegliwości, a przy okazji leczą też szumy uszne. Ach, ta nieszczęsna petarda rzucona pod me nogi w grudniowy poranek. Nieszczęścia chodzą po ludziach, a przecież jestem nieszczęśliwym człowiekiem, więc wszystko musi się zgadzać. Nie dostałam skierowania do neurologa, po tylu miesiącach nie dostałam, choć miałam, ale nie będę żebrać, jeśli piszczy mi od guza w mózgu, to przykro mi, że zostanę za późno zdiagnozowana. Kolejki do dermatologa przemilczę, aktywację wirusa również, który zaznacza swoją obecność na skórze. Cholerna wiosna. Czy długo zamierzam jeszcze marudzić? Ile jeszcze wpisów poświęcę chorobom ukrytym? Nikt przecież nie powie, że wyglądam niezdrowo. Nie martwcie się, nieistniejący czytelnicy, już niedługo wydam pozostałe oszczędności na, ogólnie ujmując, przygotowania do ślubu przyjaciółki, więc zmienię temat. Będę pisać pieśni pełne boleści o pustym portfelu i braku pracy. Reszta pozostaje milczeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz