Jestem zła, nie, jestem
wkurzona, chyba mam prawo, tak od święta być złą na cały świat. Czwarty miesiąc
i ciągle bez zmian, choroby trzymają się mnie uparcie, nie licząc tej jednej
poważnej dolegliwości, która odeszła, mam nadzieję raz na zawsze, nigdy
przenigdy nie chciałabym przechodzić przez to od nowa. Anemia trzyma się nadal,
niewielka, ale jest, to będzie już trzeci miesiąc z mroczkami przed oczami. Nie
jestem specjalnie osłabiona, tylko ten niepoprawny wzrok, uwierzcie, daleko mi
do śmierci z braku krwi. Polepszę wyniki dietą, a dokładnie sokiem z pokrzywy,
którego nie mam jak wycisnąć, bo w domu ani sokowirówki, ani blendera, ale od
czego jest siła rąk, bo pokrzywa jest polecana przy anemii i wolę sprawdzić
skuteczność tej teorii na własnej skórze niż przez dwa miesiące przyjmować
sztuczny kwas foliowy i witaminy z grupy B. Dieta, ciągle dieta, to też droga
inwestycja. Bycie zdrowym słono kosztuje. No tak, tylko muszę jeszcze znaleźć tę
pokrzywę. Mieszkam na wsi, a jej nie ma, a jak jest, to nadjedzona przez
robactwo. Całe życie pod górkę. Prędzej stracę słuch, bo uparłam się, że nie będę
łykać żadnych tabletek, nawet i na słuch. Od listopada zeszłego roku „łykam
chemię”. Nie będę eksperymentować z każdymi dostępnymi na rynku lekami na szumy
uszne (nawet jeśli lekarz poleca), rozwalając sobie przy tym resztę organizmu,
bo wszystkie te tabletki są na inne dolegliwości, a przy okazji leczą też szumy
uszne. Ach, ta nieszczęsna petarda rzucona pod me nogi w grudniowy poranek.
Nieszczęścia chodzą po ludziach, a przecież jestem nieszczęśliwym człowiekiem, więc
wszystko musi się zgadzać. Nie dostałam skierowania do neurologa, po tylu
miesiącach nie dostałam, choć miałam, ale nie będę żebrać, jeśli piszczy mi od
guza w mózgu, to przykro mi, że zostanę za późno zdiagnozowana. Kolejki do
dermatologa przemilczę, aktywację wirusa również, który zaznacza swoją obecność
na skórze. Cholerna wiosna. Czy długo zamierzam jeszcze marudzić? Ile jeszcze
wpisów poświęcę chorobom ukrytym? Nikt przecież nie powie, że wyglądam niezdrowo.
Nie martwcie się, nieistniejący czytelnicy, już niedługo wydam pozostałe oszczędności
na, ogólnie ujmując, przygotowania do ślubu przyjaciółki, więc zmienię temat. Będę
pisać pieśni pełne boleści o pustym portfelu i braku pracy. Reszta pozostaje milczeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz