9.04.2016

881.


Witam, dalej jestem chora, choć bardziej „chora”, bo przecież moje choroby nie bolą, istnieją, ale ich nie widać, krążą wewnątrz mnie, ach, dziwne to wszystko. Momentami mam wrażenie, że te niedomagania zdrowotne mają jedną przyczynę, której odkrycie może zająć wiele czasu i zdarzy się tak, że po drodze niechcący umrę. Zdarza się. Daleko mi do dramatyzowania. Lubię oswajać się ze swoim ostatecznym końcem, i tak kiedyś nastąpi. W tym tygodniu pisałam z dziewięcioma osobami, niesamowite, mam aż tylu znajomych, którzy chcą utrzymywać ze mną kontakt. Niektórzy przybyli z przeszłości. E. trafnie stwierdziła, że oznacza to zbliżający się koniec świata. Może tylko mojego prywatnego, pomyślałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz