Usłyszałam:
trudne dzisiaj, tajemnicze jutro. Czasem mam wrażenie, że to po prostu trudne życie,
któremu ciągle nie potrafię stawić czoła. Chciałabym mieć ten błysk radości w
oczach przyciągający ludzi. Czasem mam wrażenie, że z mojej spalonej w piekielnym
ogniu duszy ulatania się już tylko dym, więc nie powinnam się dziwić, że odpycham
ludzi, mniej lub bardziej świadomie. Ludzie nie wiedzą jak się przy mnie
zachować, bo sama nie wiem, jak zachować się przy nich, kiedy wszystko jest
takie niekomfortowe. Zdrowie nie wraca, ale nie umieram, bo nie mam tego na
papierku. Nie wiem, czemu żadne z objawów nie mijają mimo leczenia. Nie
potrafię dogadać się ze swoim organizmem, ani odgadnąć czego mu potrzeba. Znalezienie
pracy jest jeszcze trudniejszym zadaniem. Czasem mam wrażenie, że uratuje mnie
tylko zmiana płci albo niepełnosprawność, bo nawet ofert pracy dla
niepełnosprawnych jest więcej. Bez znajomości i pieniędzy ani rusz w lepszą
przyszłość. Przykre to wszystko. Jednak coś sprawia, że jestem spokojniejsza
niż dawniej, mniej nerwowa, mniej przejęta, jakbym była już poza tym wszystkim,
jakbym nie musiała już żyć tym życiem, które mi ciąży. Czasem mam wrażenie, że
mój spokój to pustka, jakbym emocjonalny huragan sprzed lat pozostawił po sobie
puste pole, na którym każda zasadzona z nadzieją roślina więdnie z powodu
nieurodzajnej ziemi. Daj znać, jeśli
zechcesz mi pomóc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz