Znalazłam
ogłoszenie o pracę, które wiodłoby mnie ku marzeniom; z dala od domu, z darmowym
zakwaterowaniem, w miejscowości, której nazwy nie śmiem wymienić, bo chyba boli
mnie serce, ale obawiam się tak wielu rzeczy; aż nie wierzę, że chodzę aż z tyloma duchami. Półroczne chorowanie, które i tak dalej trwa, ale przecież jest
niegroźne, sprawiło, że boję się wyjechać na głupie dwa miesiące i nieplanowanie
stać się dla kogoś problemem. Nie planuję swoich chorób, przecież zwykłe
przeziębienie dopada ludzi niespostrzeżenie, a jednak mój organizm jest w
stanie podatności. Powinnam być młodą, zdrową osobą, pełną życia, uśmiechu, z przyszłością
otwierającą ku mnie ramiona. Tymczasem mam żal do swojego organizmu za całe pół
roku dziwnych chorób, smutku i utraty oszczędności. Pozostały mi tylko obawy i
strach, a w połączeniu z moją nieustanną nieumiejętnością podejmowania decyzji –
bo podjęłam już tyle złych i byłam za nie ostro karcona, że nie zniosę więcej
porażek – to mieszanka tragizmu. Czy kiedykolwiek uda mi się cokolwiek? Jak
żałośnie wygląda moja sytuacja z samą sobą i moim światem w głowie. Wczoraj
miałam urodziny, dwudzieste szóste, a przecież miałam nie dożyć tego wieku,
jednak ciągle jestem i ciągle nie wiem po co. Czekam na olśnienie, które nigdy
nie nastąpi. Przeszłość nawiedza mnie we snach. Miałam być kimś zupełnie innym,
wiązano ze mną nadzieję, którą odebrano mi na wiele różnych sposobów. Szkoda, że o
tym nikt nie pamięta. Mój naiwny „ojciec od święta’, który myśli ciut lepiej po
kolejnym odwyku, wierzy, że powinnam pracować w biurze na dobrze płatnym stanowisku,
może nawet dyrektorskim, podczas gdy ja widzę siebie jedynie jako osobę
sprzątającą, choć nie jestem przekonana czy i to potrafię dobrze robić. Patrzę
na ogłoszenie, które mogłoby uratować mnie na chwilę, ale jakże piękna byłaby
to chwila, gdybym mogła znowu ujrzeć Ciebie, tym bardziej teraz, gdy cierpisz,
choć zapewne inaczej niż ja. Gdybym była zdrowa... Nie. Gdybym nie wiedziała,
że jestem nie najlepszego zdrowia, pojechałabym w ciemno, postarałabym się, aby
spośród mnóstwa aplikujących wybrali właśnie mnie. Moje morze. Lecz bycie
kłopotem dla innych to najgorsze z moich wyobrażeń. Jak nieelegancko byłoby
zachorować na obcym lądzie, jak niestosownie byłoby umrzeć w cudzym łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz