Przeczytałam: od tego są przyjaciele – pomagają
w robieniu głupstw i uśmiechnęłam się do siebie. Są też przyjaciele, którzy chronią
przed robieniem głupstw, bo usłyszałam: martwię się o ciebie, martwię się że
będziesz potem cierpieć. A mi nagle wszystko zobojętniało. Udaję, że nie
czekają mnie te parszywe badania, choć mam szczęście do lekarzy i może po dziewięciu
miesiącach odkryją przyczynę tego wszystkiego co osłabia mój organizm. Chciałabym
wypisać wszystko, co siedzi we mnie, ale jutro, już jutro mogę chcieć czegoś zupełnie
innego, bo czekałam tak długo na ten dzień, że chyba go nie chcę przez te
wszystkiego okropne obawy, które wlewają we mnie inni. Mroczki migają przed
moimi oczami, a w uszach rozbrzmiewa nieustający pisk. Chyba jestem wariatką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz