17.04.2017

934.

Jestem rozkojarzona. Zapomniałam spytać Pana Boga, czy to jest dobry pomysł, to wszystko co planuję. Zapomniałam spytać, czy to dobry pomysł, żebyś znowu tu był. Tylko po co pytam, skoro sama udzielam odpowiedzi, bo nie potrafię jej usłyszeć, jakbym nigdy nie miała dojść do tego wielkiego momentu poznania. Przerasta mnie to, więc znowu uciekam, albo mówię “niech dzieje się co chce”, aby po chwili napełnić się obawą, że brak poczucia odpowiedzialności za słowa i czyny to najgorsze zło, jakie można wyrządzić. Może nie znam samej siebie, a może znam siebie za dobrze i przed tym właśnie uciekam. Nie wiem, czy to o czym myślę jest prawdą, czy tak bardzo chciałabym, aby i mi przydarzyła się taka historia, że wmawiam sobie prawdę. Czy kiedykolwiek odgadnę, o co w tym wszystkim chodziło? Pewnie dopiero po śmieci. Zasiądę przed malutkim telewizorem, gdzie wyświetlą mi film mojego życia, a na dole ekranu pojawią się napisy będące moimi słowami, które naprawdę chciałam wywiedzieć w danej sytuacji, a które nigdy nie padły z moich ust. Ale jeśli już niedługo ma nas nie być, to czy nie możemy ten ostatni raz zostać dobrymi przyjaciółmi? Ach Panie, Ty wiesz, i pewnie patrzysz z troską, bo znowu wszystko mi się pomieszało. Nie wiem, czego boję się bardziej, czy tego, że moje myśli mogą okazać się prawą, czy tego, że mogą okazać się kłamstwem. Mam wrażenie, że każda opcja mnie trochę zniszczy, ale może o to chodzi, o to, abym w końcu stała się kimś innym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz