Dawno nie byłam tak senna,
tak dawno, aż zapomniałam, jakie to uczucie. Nawet nie pamiętam kiedy tak mało
spałam, trzy godziny, mam wrażenie, że to nie wydarzyło się nigdy wcześniej,
jakby sen był jedyną rzeczą, którą kontroluję w swoim obecnym życiu.
Dawno nie czekałam na coś tak
długo, tak długo, aż zapomniałam, jakie to uczucie mieć coś od razu. Momentami
miałam wrażenie, że nie doczekam się wcale, więc wmawiałam sobie, że nie czekam
i nie czekałam, aż do momentu, w którym wszystko miało ułożyć się pomyślnie i
na ostatnią chwilę znowu się rozsypało. To był ten moment, ten moment, w którym
nie wierzysz, że coś może układać się tak pechowo. Otoczenie uznało te “odmowy”
za standard mojej egzystencji, ale przecież nie chciałam, aby tak to wyglądało.
Nie było mi przykro, to jeszcze nie był ten etap, byłam zła, najbardziej
na siebie, bo miałam nie czekać, bo zmarnowałam mnóstwo godzin na chodzenie od
pokoju do pokoju, gdy nie mogłam znaleźć sobie miejsca, tak bardzo chciałam i
nie chciałam, aby to się wydarzyło. Pakuję się zawsze w sytuacje, które niosą
ze sobą dużo stresu, choć nie potrafię znaleźć jednoznacznej przyczyny tych
skoków ciśnienia. Nie wiem, czemu zależało mi aż tak bardzo. Czy to ma
znaczenie? Może jak zwykle chciałam uspokoić swoje myśli i uwierzyć, że czas
nie odbiera tego co dobre i piękne? Czasem przypominam sobie słowa sprzed wielu
lat: “znajdę cię wszędzie“ i śmieję się w
duchu, bo nawet teraz wygląda to tak, jakby należały do mnie, choć nigdy nie
byłam ich autorem, lecz odbiorcą.
Dawno nie zmarzłam tak
bardzo, tak bardzo, aż wydawało mi się, że tamtej nocy nie rozgrzeję już swoich
dłoni. Choć tak naprawdę nie myślałam o zimnie, myślałam o tym, że dawno nie
patrzyłam w nocne rozgwieżdżone niebo i że pewne rzeczy dzieją się za późno,
ale to nie oznacza, że przegrało się wszystko. Nawet jeśli wygrywam waszą
obecność tylko na chwilę, ostatecznie jestem zwycięzcą. Stoję w kuchni oparta o
szafkę i próbuję pohamować swoje rozbawienie ma myśl o tym, że wszyscy domownicy
śpią, a my zaraz będziemy pić herbatę po raz pierwszy w moim pokoju, a przecież
znamy się tak długo, że powinniśmy wpić już tych herbat setkę.
Tej samej nocy śniło mi się,
że przyjechałeś do mnie w odwiedziny. Obudziłam się po trzech godzinach snu zupełnie
nieprzygotowana na spędzenie ośmiu godzin w pracy, i dotarło do mnie, że to nie
był tylko sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz