Znowu zaczęłam oglądać trochę więcej, może dlatego że mam kolegę w pracy, który poleca mi filmy, a przy okazji polecił mi stronę, gdzie znajdę nowsze produkcje. Musiał kiedyś podpatrzeć jak przeglądam swoje konto na filmwebie, a potem sam z siebie rzucił kilkoma tytułami. To miłe, że o mnie pomyślał. Uwielbiam, gdy ludzie polecają mi filmy, szczególnie takie, których nie wybrałabym sama. Nawet jeśli ostatecznie film nie przypada mi do gustu, cieszę się, że mogę poznać kogoś dzięki filmom. Pokaż mi swój ulubiony film, a powiem ci kim jesteś, czy coś w tym stylu. Za sprawą tego samego kolegi obejrzałam serial “Trzynaście powodów”, a przyznaję, że do seriali zebrać mi się bardzo trudno, bo wymagają, aby poświęcić im więcej czasu, a jak serial jest dobry, poświęca się głównie czas przeznaczony na sen. Mam założenie, że aby funkcjonować lepiej w parszywym własnym towarzystwie, muszę się chociaż wysypiać. Ostatnio nie wychodzi mi to wcale. Zaczęłam oglądać serial, przestałam sypiać, znowu mnie wszystko przybiło, serial również. Przygnębiający. Przypomniał o rzeczach, o których chciałabym nie pamiętać, ale nie, nigdy nie byłam Hannah Baker, wystarczy mi że muszę być sobą, to też nie bywa łatwe. Już zaliczyłam tyle “breakdown-ów” w kwietniu, że szkoda gadać, ale nastał maj, nowy początek, tak, pierwszego maja też nie czułam się na siłach by żyć. Za dwadzieścia jeden dni będzie po wszystkim, obawiam się, że również po mnie. Próbuję rozegrać sytuację jak najkorzystniej, ale wygląda na to, że nie wygram tak prędko. Chyba na złość sobie wyjadę bez pożegnania, wierząc, że komuś będzie mnie brakować. Niestety, to tylko moje pobożne życzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz