13.05.2017

938.

Dzisiaj mogliśmy pić razem piwo po raz ostatni, ale ten kto nie ma czym wracać do domu, ten niego nie w ogóle nie wychodzi. Piliśmy piwo razem raz i nigdy więcej razem nie wypijemy. Byłam w szoku, gdy dostałam zaproszenie. Nigdy nie pomyślałabym, że moje życie towarzyskie mogło rozwijać się w tym kierunku. Mogłoby, gdybym w lutym nie zdecydowała na zniknięcie z tego województwa; jeszcze trochę i mam nadzieję, że się uda, więc łatwiej przełknąć mi ten żal, że nie spędzę w twoim towarzystwie więcej czasu. Nienawidzę tu mieszkać, w miejscu, gdzie moje życie towarzystwie umiera. Pamiętam, gdy byłam nastolatką, strasznie walczyłam o to, aby bywać tam, gdzie moim ulubieni ludzie. Zależało mi tak bardzo, że strasznie przeżywałam wszystkie porażki, a moja nienawiść tego miejsca wzrastała coraz bardziej i nadal denerwuję się, że ostatni autobus kursuje tu przed dwudziestą, a potem musisz użerać się z własnym bratem albo prosić którąś z cioć o podwóz, albo zrezygnować na początku i zostać w domu. Najbardziej denerwują mnie sugestie wszystkich o prawo jazdy, widocznie nikt nie uświadamia sobie z jakich pieniędzy żyjemy, a już na pewno ja, z długimi przerwami między kolejnymi pracami. Nienawidzę tu mieszkać i nienawidzę siebie. Nie tylko moje życie towarzyskie umiera; umiera moje życie społeczne, sama zapominam, że istnieję, jestem tylko duchem, którego można od czasu do czasu zobaczy, a potem jestem na siebie okropnie zła, że nie potrafię odnaleźć się wśród ludzi. Więc śnią mi się wszyscy, którzy krążą mi po głowie i wstaję zła, bo mam ich tylko w snach. Wiecie, nastał stresujący okres,  już zaczynam robić się bałaganem i nie potrafię dobrze zarządzać czasem. Sama jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy i gdzie wyląduję w czerwcu, ale najbardziej chciałabym, aby było już po wszystkim. To mój największy błąd, bo nigdy nie będzie po wszystkim, chyba, że to będzie ostateczny koniec mnie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz