Dzisiaj mogliśmy pić razem piwo po raz
ostatni, ale ten kto nie ma czym wracać do domu, ten niego nie w ogóle nie wychodzi.
Piliśmy piwo razem raz i nigdy więcej razem nie wypijemy. Byłam w szoku, gdy
dostałam zaproszenie. Nigdy nie pomyślałabym, że moje życie towarzyskie mogło
rozwijać się w tym kierunku. Mogłoby, gdybym w lutym nie zdecydowała na
zniknięcie z tego województwa; jeszcze trochę i mam nadzieję, że się uda, więc
łatwiej przełknąć mi ten żal, że nie spędzę w twoim towarzystwie więcej czasu. Nienawidzę
tu mieszkać, w miejscu, gdzie moje życie towarzystwie umiera. Pamiętam, gdy
byłam nastolatką, strasznie walczyłam o to, aby bywać tam, gdzie moim ulubieni ludzie.
Zależało mi tak bardzo, że strasznie przeżywałam wszystkie porażki, a moja
nienawiść tego miejsca wzrastała coraz bardziej i nadal denerwuję się, że ostatni
autobus kursuje tu przed dwudziestą, a potem musisz użerać się z własnym bratem
albo prosić którąś z cioć o podwóz, albo zrezygnować na początku i zostać w
domu. Najbardziej denerwują mnie sugestie wszystkich o prawo jazdy, widocznie
nikt nie uświadamia sobie z jakich pieniędzy żyjemy, a już na pewno ja, z długimi
przerwami między kolejnymi pracami. Nienawidzę tu mieszkać i nienawidzę siebie.
Nie tylko moje życie towarzyskie umiera; umiera moje życie społeczne, sama
zapominam, że istnieję, jestem tylko duchem, którego można od czasu do czasu zobaczy,
a potem jestem na siebie okropnie zła, że nie potrafię odnaleźć się wśród ludzi.
Więc śnią mi się wszyscy, którzy krążą mi po głowie i wstaję zła, bo mam ich tylko
w snach. Wiecie, nastał stresujący okres, już zaczynam robić się bałaganem i nie
potrafię dobrze zarządzać czasem. Sama jestem ciekawa jak to wszystko się
potoczy i gdzie wyląduję w czerwcu, ale najbardziej chciałabym, aby było już po
wszystkim. To mój największy błąd, bo nigdy nie będzie po wszystkim, chyba, że
to będzie ostateczny koniec mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz