Chciałabym nauczyć się strzelać z łuku. Nie wiem, skąd mi się to wzięło. To znaczy wiem, bo kiedyś na szklanym ekranie widziałam jak strzela Cha Hakyeon, a niedawno jak robi to Lee Minhyuk. Potem obejrzałam japoński film “My Teacher” (swoją drogą, jestem zadziwiona, że oceniłam go przychylnym okiem, w innych okolicznościach płakałabym z zażenowania, historia była wręcz nierealna i zbyt romantyczna jak na mój nieromantyczny rozum) i była tam ona, jak ona wyglądała strzelając - oszałamiająco atrakcyjnie. A na końcu przypomniał mi się film “Musimy porozmawiać o Kevinie” i on - strzelający ze złości, choć właściwie nie wiadomo, czemu strzelał, chyba z nieszczęścia zwanego życiem. Oczywiście nie ma takiej szansy, abym wyglądała choć trochę “cool” strzelając z łuku, bo nawet nie będę mogła spróbować jak to jest, bo przecież musiałbym wystrugać sobie ten łuk własnymi rękami, bo wszystko czego zapragnę, jest dostępne tylko za pieniądze, których nie mam, a nawet jeśli mam to, nie na głupoty. W całym tym żalu, na jaki mi się zbiera, kolega z pracy powiedział, że ma łuk i że strzały są drogie. Już nie wiem, co ze sobą zrobić. Chciałabym posiąść jakąś niezwykłą (niezwykłą w moich oczach) umiejętność, która będzie należeć tylko do mnie, która będzie określać mnie w pewien sposób. Chyba nie potrafię dokładnie wytłumaczyć o co mi chodzi, ale czasem tak jest, patrzysz na kogoś, gdy robi coś z pełnym zaangażowaniem i aż zapiera ci dech w piersiach, że ktoś tak może poświęcić swój czas tej jednej czynności, wszystkie myśli i cały wysiłek, co sprawia, że wygląda niezwykle czarująco. Czy więc chodzi mi o to, aby tak wyglądać? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Chodzi mi po głowie tak dużo myśli, a nie mam jak przelać ich na wirtualny papier. Teraz będę pracować częściej, aby później, po sezonie, mieć wakacje i mam złudną nadzieję, że to pozwoli mi zapomnieć o tym wszystkim, o czym nie chcę pamiętać. A co do strzelania z łuku, to i tak nie mam siły w rękach. Moja kondycja fizyczna jest fantastyczna w porównaniu z marnymi, a tym bardziej niedożywionymi latami sprzed wieków, ale moje ręce, nie wiem, jakby były zwiotczałe. Może za często mi te moje ręce opadały z niedowierzania i tak już zostało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz