11.08.2019

1041.

Powinnam pisać częściej. Moje niepisanie sprawia, że wszystko i tak odbija się na mojej twarzy. Jakie to zabawne, działam już jak osoba uzależniona. Dzień bez rozdrapanej twarzy jest dniem straconym. Jestem jak alkoholik, który przyrzeka, że nigdy więcej nie sięgnie do kieliszka, a następnego dnia znów stacza się na dno. Jestem jak osoba zaczynająca dietę, która mówi, że od jutra będzie lepiej, a potem i tak wpycha w siebie milion kalorii. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że mój “problem” się nie rozwiąże, mój “problem” jest czymś, z czym muszę nauczyć się żyć. Mam to zaakceptować, tak po prostu. Muszę zaakceptować, że jako osoba z hormonami mam żyć z brzydką twarzą i że właściwie będzie ona brzydsza z każdym miesiącem, bo wszystkie sprawy, które przyczyniają się do tego, że dodatkowo pogarszam stan cery nigdy się nie rozwiążą, tak jak nie rozwiązały się przez lata. Nigdy nie dojdę do tego, co mam uczynić ze swoim życiem, a nauczyło mnie tego nic innego jak moje własne życie. Tak, to bardzo logiczne. Uderza mnie, że przez lata odreagowuje różne rzeczy w różny sposób i nie rozumiem, czemu mój umysł nagle zdecydował, że będę niszczyć swoją twarz. Dzisiaj myślałam o wielu rzeczach, o których nie powinnam już nigdy więcej myśleć, więc za karę zemściłam się na własnej twarzy. Uważam jednak, że gdybym miała piękną promienistą nieproblematyczną cerę, nie skupiałabym na niej swojej uwagi. Znalazłabym lepszy sposób na pozbywanie się złej energii. Niestety nie pomaga mi już nic. Jeżdżenie rowerem czy ćwiczenia są przyjemnością. Trzymanie się diety - tej samej liczby kilogramów na wadze - jest o dziwo proste. Nawet hejt wymierzony w samą siebie jest już rutyną, która nie szkodzi,a bawi. Ale moja cera, tak, moja cera to coś, o czym myślę za często. Myślę sobie “nie lubisz mnie”, więc zniszczę swoją twarz, abym to ja była tą, która nie lubi siebie. Myślę sobie “nie chcesz mnie wiedzieć”, więc zniszczę swoją twarz, abym to ja była tą, która ma powód, aby móc cię więcej wiedzieć. Mijają tygodnie, cera się goi, albo i nie, lepiej, żeby nie, bo wtedy trzeba mierzyć się z realnymi problemami, a tak można płakać nieustannie nad swoim żałosnym wyglądem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz