Wstałam z ładną cerą, gdzie przez ładną mam na myśli moje niewielkie wymagania, gdzie przebarwienia, blizny i strupki nie mają znaczenia, bo da się je zakryć korektorem. Ile moja niechęć rozdrapania twarzy będzie trwać? Dobę? Do kolejnego wyprysku? Do kolejnej burzy hormonów? Moje życie było przez długi czas czekaniem na ciebie, kimkolwiek teraz jesteś, aby stać się paranoją skupioną na własnej twarzy. Stresuje mnie każde spojrzenie w lustro. Mycie rano, mycie wieczorem. Jestem zmęczona. Mam tyle rzeczy do wypisania z siebie, a jedyne co robię, to po powrocie z pracy stoję przed lustrem, czasem bardzo długo, nawet godzinę, i patrzę, jakbym próbowałam w otwartych porach znaleźć rozwiązanie swoich problemów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz