Mam 31 lat i nie wiem, kim jestem, za to wiem, że 10 miesięcy temu miałam kryptogenny udar mózgu. Nie pisałam tutaj tak długo, że nie pamiętam, czy nadal potrafię. Ale chciałabym opisać tę historię od początku do końca, choć jeszcze końca nie widać. Nie opuszcza wrażenie, być może mylne, że narodziłam się na nowo wraz z dniem udaru i jeszcze nie odkryłam kim jestem w tym nowym wcieleniu, ale wiem, że nie jestem już osobą sprzed dziesięciu miesięcy. Mam wspomnienia, owszem, to nie tak, że zresetował mi się mózg, ale w dużej mierze to już nie ma znaczenia. Nie ważne, gdzie dorastałam, gdzie odbyła się moja edukacja, nie pamiętam ludzi, których poznałam i jakie mieli dla mnie znaczenie, nic nie jest ważne niż to, że byłam najbliżej śmierci w całym swoim dotychczasowym życiu. Żaden lekarz nie odpowiedział jeszcze na pytanie, dlaczego miałam udar, choć istnieje pewne założenie, które za dwa miesiące zostanie potwierdzone kolejną serią badań. Tymczasem ja sama próbuję zrozumieć po co miałam udar. W takim ogromie bezsensu, jakim od zawsze było otoczone moje życie, próbuję zrozumieć czemu tamten dzień miał służyć i czemu właściwie nie umarłam. Bo byłam blisko, bliżej niż wszystkim się wydaje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz