30.12.2021

1116.

Ten rok zostaje w mojej pamięci na bardzo długo. Mimo że nadal mam problemy z zapamiętywaniem, wydarzeń stresujących nie zapomina się nigdy. Ciało również nie zapomina. W styczniu zaczęłam przygodę z leczeniem zaburzeń czynnościowych narządu żucia. A raczej długi proces, pełen nerwów, zawodu, który doprowadził mnie aż do grudnia, gdy zdecydowałam się wydać swoje oszczędności na zabieg, który nie przyniósł oczekiwanego rezultatu, doprowadzając mnie do punktu wyjścia, a nawet do gorszej sytuacji. Można więc powiedzieć, że weszłam w ten rok przerażona, wykończona i obolała i kończę go w podobny sposób. Różnica jest taka, że poza zdrowiem, straciłam też pieniądze oraz pożegnałam się z pracą, która niszczyła mnie dodatkowo swym toksycznym środowiskiem. Mimo to zdaję sobie sprawę, że zawsze może być gorzej. I nie chciałabym poznać tego gorzej. 

 

Myślę, że straciłam serce do pisania. Nie potrafię tego robić z takim zapałem i przyjemnością jak dawniej. Przez ten rok straciłam tę umiejętność. Moje myśli w większości czasu są puste lub wypełnione jakimś zmartwieniem. Nic wartego opisania. Wszystko ważne i dobre, co miało miejsce, tkwi w zakamarkach mojej pamięci, w tej części mózgu, która jest zablokowana skrzepami krwi po udarze. Niesamowite, że po dwudziestu latach nie czuję potrzeby pisania. Pustka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz