Nigdy nie zrozumiem, czemu to wszystko przydarzyło się naszej rodzinie. Czemu to byliśmy my i czemu w taki sposób targał nami los. Ile było w tym naszej winy, a ile planu Bożego? Wiem, że nie muszę tego rozumieć, ale gdybym wiedziała po co to wszystko, byłoby odrobinę łatwiej. Tymczasem pozostają bezsensowne łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz