Wczoraj stało się coś dziwnego, coś trwało chwilę, coś miało sens, pomyślałam, że napiszę do Ciebie (kimkolwiek teraz jesteś), abyś dał znać, jeśli zechcesz uciec z tej całej firmowej imprezy. Wyobraziłam sobie życie, którego nie mam i nigdy mieć nie będę. Życie, które obserwuję jak za szklanej szyby. Za każdym razem, gdy wyciągam rękę w jego stronę napotykam na ścianę. Zapominam, że choć coś jest w moim zasięgu, na zawsze będę od tego oddzielona tą właśnie szybą. Potem śnił mi się jakiś koszmar, a z rana obudził znany ból i codzienna, niekończąca się męczarnia ku chwale prostych zębów i prawidłowego w przyszłości zgryzu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz