Pogoda się popsuła. Czy za każdym razem, gdy wspominam o pogodzie czujesz do mnie niechęć? Rozmowy o pogodzie przypominają mi o tym, że jestem jeszcze częścią tego świata. Wracałam do domu rowerem w ulewny deszcz, już prawie letni, ale krople były tak duże, że gdyby nie czapka z daszkiem na głowie, miałabym wrażeniem, że spadają na mnie kasztany. Innym razem wracałam do domu rowerem w porywisty wiatr zwiastujący zbliżający się deszcz, aż musiałam przystanąć na chwilę, bo nie dałam rady jechać. Patrzyłam na wyginające się drzewa zastanawiając się, czy któreś może na mnie runąć i zabrać z tego świata w najmniej oczekiwany i żałosny sposób. Czuję się dziwnie. Czuję się nie sobą, choć naprawdę nie wiem, kim jestem. Jestem jedynie zmęczeniem. Czasem zastanawiam się jakby to było, gdybym była normalna, gdybym chciała mieć zwyczajne proste życie jak większa część społeczeństwa, wiecie, dom, rodzina, praca, wakacje. Z ciekawości słucham tych wszystkich podcastów o sprawach dorosłych, a potem muszę odchorować wszystkie informacje, jakie otrzymuję. Myślę, och, więc tak działa świat dorosłych, na tym polega, tego chcą ludzie dorośli od życia i od siebie nawzajem i o to w tym wszystkich chodzi i czemu dla mnie to wszystko jest takie odległe, obce i odpychające, niezrozumiałe i przerażające, zamiast cudowne i pożądane. Nikt nie udzieli mi odpowiedzi. Nikt nie wie, czemu taka jestem, niechętna. Sama rozumiem ten ciąg przyczynowo skutkowy. Rozumiem, czemu świat i inni uczynili mnie taką, jaka jestem, a jaką nigdy nie chciałam być, ale nikt nie ma na to lekarstwa. Tak, piszę to nieustannie, tylko ręka Boga może zmienić wszystko. Nie będę ukrywać, czasem budzi się we mnie ciekawość, ludzka i naturalna, a potem na przeszkodzie staję jej ja sama. Nie ma takiej rzeczy ani osoby, która sprawiłaby, że postąpiłabym inaczej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Nie ma, poza ręką Boga. Dzisiaj jest pochmurnie i wietrznie, a także za chłodno jak na początek maja. Dzisiaj czuję się źle fizycznie, co przekłada się na zmęczenie wszystkim. Dzisiaj mogę zastanowić się nad tym wszystkim, nad innością, przemijaniem i bezużytecznością. Mogę, bo dzisiejszy dzień polega po prostu na przetrwaniu tych kilkunastu godzin, a potem ponownym oddaniu się w ramiona snu. Ostatecznie najważniejsze jest wyjście z tego - żeby nie napisać brzydziej - bagna, aby odpokutować swoje winy i odwdzięczyć się rodzinie. Nie mogę chcieć niczego więcej od tego życia, bo byłoby to głupie, nierozsądne, egoistyczne i zwodnicze. Nie mogę z ciekawości niszczyć życia innych, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Rozumiem to z wiekiem. Myślę o moich rodzicach. Czy oni byli niedopasowani? Połączyli się w parę i wzięli ślub, bo każdy tak robił, aby na końcu okazało się, że nic ich nie łączy? Czy tak bardzo dzisiejszy świat jest oparty na próbach, że bez tego nie można zbudować nic? Najpierw trzeba wypróbować się w każdym możliwym aspekcie, a potem zadecydować? Nie pasuję do tego świata, jego zasad, niczego, nikt nie udowodnił, że się mylę, więc czemu miałabym myśleć, że moja ocena jest błędna? Nie odważyłabym się na przymuszanie kogoś do życia według moich zasad. Nie odważyłabym się na szukanie kogoś, kto chciałby żyć tak jak ja. Czemu? Bo prawdopodobnie zmęczyłabym się gdzieś po drodze, błądząc tak kolejne kilkadziesiąt lat z nadzieją. Lepiej nie mieć nadziei. Lepiej pozostawić drzwi zamknięte, jeśli do tej pory nikt ich nie otworzył. Lepiej odpokutować swoje winy, spłacić długi i odejść z czystym sumieniem. Po co jakieś zabawy, fanaberie, szukanie i próbowanie by na końcu poznać gorzki smak rozczarowania? Nie chcę być już ciekawa niczego. Chcę być zdrowa, choć nie jestem aż tak chora, aby robić z siebie męczennicę. Chcę mieć pieniądze i siłę, aby pojechać nad morze. Chcę zobaczyć osoby, których nie widziałam od lat i chcę, aby oni mieli w sobie to samo pragnienie. Chcę bardzo wielu rzeczy, ale prawdą jest, że nie mogę ich chcieć, ani się nie na nich skupiać, bo mi nie wolno. Priorytety i powinności są inne. Próbuję siebie do tego przekonać pisząc ten długi i nikomu niepotrzebny wpis. Czy wiadomo już czego naprawdę chcę? Czy ktoś to kiedyś zrozumie, jeśli sama nie potrafię?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz