Kiedy w minionym tygodniu przeglądałam program telewizyjny, moją uwagę
po raz kolejny przykuł wyraz łyżwiarstwo, który pojawiał się tam od
kilku dni. Szybko i za każdym razem na nowo, orientowałam się, że
program nie dotyczy łyżwiarstwa figurowego, które jako dziecko
uwielbiałam oglądać. W tamtym momencie przeszukałam swoją pamięć,
zastanawiając się, czy widziałam kiedyś tańczącą parę tej samej płci na
jakichkolwiek zawodach, jednak nic konkretnego nie przyszło mi do głowy.
Nie miałam też potrzeby, aby poszukać informacji na ten temat w
intrenecie i tak zapomniałam o łyżwiarstwie figurowym, na kilka dni, bo
temat powrócił do mnie w sposób który lubię, czyli pod postacią zbiegu
okoliczności. Zdaję sobie sprawę, że od wielu miesięcy w niemal co
drugim wpisie pojawia się wyraz film, ale nic nie poradzę na to, że
oglądam wiele i lubię od czasu do czasu o tym wspomnieć. W tym tygodniu
obejrzałam m.in. chiński film „Żegnaj, moja konkubino” z 1993 roku. By
przybliżyć historię zawartą w filmie, pozwolę sobie zacytować krótki
opis zamieszczony na filmweb.pl, otóż film przedstawia historię dwóch
mężczyzn, którzy spotykają się w sławnej szkole opery i zostają
przyjaciółmi na całe życie. Jeśli popatrzymy na tytuł filmu, a potem
jego opis, nie trudno się domyślić, że rolę konkubinę w operze odgrywał
chłopak, ponieważ aktorami byli tam wyłącznie przedstawiciele płci
męskiej. Jedną z moich rozrywek jest konto na tumblrze, gdzie często po seansie umieszczam sceny z filmu, a w tym celu przeszukuję tagi.
Tym razem nie było inaczej. Błądząc pomiędzy zdjęciami, kolażami i
cytatami, moją uwagę przykuły fotografie mężczyzny jeżdżącego na lodzie.
Od razu zorientowałam się, że pochodzą z zawodów łyżwiarstwa
figurowego, a on sam musiał tańczyć do któregoś z utworów znajdujących
się w filmie. W ogóle jego stylizacja nawiązywała do tytułowej
konkubiny, więc wszystko stało się oczywiste, zanim zaczęłam szukać
dalej. Okazało się, że mężczyzną na zdjęciach jest Johnny Weir, a
właściwie John Gravin Weir-Voronov, trzydziestoletni amerykański
łyżwiarz, natomiast występ nawiązujący do filmu pochodzi z bieżącego
roku. Oczywiście na youtube jest prawie wszystko, więc postanowiłam
obejrzeć jego program artystyczny (tutaj).
Ku mojemu zaskoczeniu nie pojawił się tam sam. W trakcie występu
dołączył do niego łyżwiarz i tak oto nawiązanie do filmowej przyjaźni i
operowych scen znalazło zastosowanie w pełni. Nie był to jednak występ
pary, lecz program solowy. Nie zmienia to jednak tego, że właśnie film
„Żegnaj, moja konkubino” będzie łączył się z występem, podczas którego
po raz pierwszy ujrzałam dwóch mężczyzn wspólnie tańczących na lodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz