Za każdym razem, gdy biorę głębszy
oddech, stwierdzam w myślach, że w moim pokoju jest naprawdę zimno.
Kiedy zerkam na ozdobiony przeze mnie w podstawówce farbami do szła
talerzyk i widzę na nim mój pierścionek nastroju, który jest czarny,
stwierdzam w myślach, że w moim pokoju jest naprawdę zimno. Moje stopy
odziane w grube skarpety i ciapy są również zimne i naprawdę nie wiem,
czemu tuż przed północą zachciało mi się pisać o chłodzie w moim pokoju,
zwłaszcza, że to nic nadzwyczajnego przy niskiej temperaturze za oknem,
starym i nie wystarczająco szczelnym. Z zimowych opowieści mogę jeszcze
dodać, że dwudziestoletni Jackson doznał szoku kulturowego widząc
pierwszy raz w życiu rękawiczki szczepione sznurkiem, który rozerwał,
myśląc, że to tylko sklepowe złączenie w celu nie zgubienia pary. Jego
niedowierzająca mina, gdy usłyszał, że sznureczek zarzuca się na szyję,
była cudowna, zaś śmiech Sungjae w tle jeszcze bardziej potęgował
zabawny wydźwięk całej sytuacji. Ostatecznie najważniejsze jest to, aby
było ciepło, a że program nagrywany był w nocy na dachu późną jesienią,
rękawiczki okazały się przydatne w każdej postaci. Zajrzałam do e-book’a
z książką Grzegorza Musiała, choć robię to bardzo rzadko, bo nie lubię
czytać książek na komputerze, ale w miałam chwilę natchnienia i
postanowiłam ruszyć do przodu o kilka stron, ale nie mogłam, bo co
chwilę zatrzymywał mnie jakiś fragmentu. Czasem mam wrażenie, że zamiast
cytować ulubione myśli mogłabym odesłać czytelnika do całej książki,
jakże bogatej w warte przytoczenia słowa. Na zakończenie jednak będzie
fragment „Stanu płynnego”, bo przecież nie mogę skopiować tutaj całej
książki.
„Zmusić się do życia, znaczy zmusić się
do jedzenia, choć wszystko wymiotuje w tobie, skręca się w potwornym
proteście, choć wszystko krzyczy w tobie NIE!
Czekanie na następną MOŻLIWOŚĆ.
Taki jest sens życia w ogóle. Taka jest życiowa konieczność. Niewykluczanie niczego, co dopiero się wydarzy.
Niezamykanie spraw, których jeszcze nie ma.
Coś, co można by chyba nazwać nadzieją, choć lękam się nieprzejrzystości tego słowa.
Prawdopodobnie istnieje pewien gatunek ludzi genetycznie pozbawionych nadziei, tak jak istnieje genetyczny rodzaj albinizmu lub brak jednego palca u nogi. Rozumieć tych ludzi to rozumieć pewną Najwyższą Konieczność, która za nas rządzi, której podlegają nasze kroki wiodące nas ku życiu lub ku przepaści. Są to ludzie skazani na przepaść. W ich serca wmontowano maleńkie ciało magnetyczne, ciągnące ich ku samounicestwieniu.”
Czekanie na następną MOŻLIWOŚĆ.
Taki jest sens życia w ogóle. Taka jest życiowa konieczność. Niewykluczanie niczego, co dopiero się wydarzy.
Niezamykanie spraw, których jeszcze nie ma.
Coś, co można by chyba nazwać nadzieją, choć lękam się nieprzejrzystości tego słowa.
Prawdopodobnie istnieje pewien gatunek ludzi genetycznie pozbawionych nadziei, tak jak istnieje genetyczny rodzaj albinizmu lub brak jednego palca u nogi. Rozumieć tych ludzi to rozumieć pewną Najwyższą Konieczność, która za nas rządzi, której podlegają nasze kroki wiodące nas ku życiu lub ku przepaści. Są to ludzie skazani na przepaść. W ich serca wmontowano maleńkie ciało magnetyczne, ciągnące ich ku samounicestwieniu.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz