20.08.2016

897.



Jedenaście nowych twarzy, a jednak nie wszystkie zupełnie nowe, niektóre z odległej przeszłości, nieświadomie zapisane w pamięci jeszcze z licealnych korytarzy; mój świat jest przerażająco mały. Jedenaście twarzy, które przez ponad miesiąc będę widywać regularnie, a potem staną się przeszłością, której należy unikać, bo życie jest wystarczająco niewygodne i niezręczne; mam nadzieję, że i mnie nie będą chcieli dłużej znać, nie warto. Jesteśmy tu na chwilę, w tej jednej sali, którą zapamiętamy jak swoje miejsca w szkolnych ławkach. Zatrzymuję się tu na moment, moje myśli wybiegają już w przyszły rok, bo w przyszłym toku mnie tu nie będzie, będę miała więcej krwi w organizmie i więcej siły, będę miała za sobą doświadczenie w kolejnej pracy i będę mogła znaleźć inną, będę tym kim chcę, a nie tym kim muszę. Tymczasem jest sympatycznie, brakuje mi czasu, stresuję się szukaniem stażu, myślę o tym, że idę na kolejne wesele sama, znowu nie mam sukienki ani czasu na jej kupienie, a ludzie mieszają mnie w dziwne sytuacje, których nie rozumiem. Tradycyjnie piszczy mi w uszach, spędzam dużo czasu na siedzeniu (przez co chętniej ćwiczę), jem porządne obiady i wstaję zbyt wcześnie, bo mój organizm tak chce. Znowu usłyszałam, że wyglądam na pięć lat młodszą i momentami nie wierzę, że to ciągle tak działa. Yes, I’m your sad baby girl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz