30.08.2016

898. dwa bolesne smsy

Gdyby przestało piszczeć mi w uszach, tak, to byłoby najbardziej zadowalające zakończenie dla mnie, reszta może się sypać, tylko żebym mogła przecierpieć to w ciszy. Od tej myśli z zeszłego miesiąca posypało się wiele, lecz cisza nie przyszła, choć właśnie przez nadprogramowe myśli zapominam o pisku. Dziękuję, drodzy „przyjaciele”, że zawiedliście mnie tak mocno. Próbuję odgadnąć, gdzie popełniłam błąd i nie wiedzę nic poza swoją naiwnością, i dużym kredytem zaufania. Gdybym mogła wiedzieć ilu z was było dla mnie miłych bez powodu, a ilu powinnam podejrzewać, że czysta przyjaźń była tylko wymysłem mojej wyobraźni? Powinniście słuchać co do was mówię, jestem otwarta jeśli chodzi o każde moje „nie”, więc czemu nie rozumiecie, że nie chcę, tym bardziej mnie w waszej niemoralnej wyobraźni. Jakiś czas temu otrzymałam dwa smsy od dwóch różnych osób, mogłabym napisać, że jeden słodki, drugi gorzki, ale co ja mogę wiedzieć, przekonałam się, że niewiele w tej sieci niedopowiedzeń.

Upiec szarlotkę w zmiana za spotkanie, ach, czy to nie brzmi słodko, aż mam ochotę na coś pysznego, mimo że jestem całe życie na diecie. Szalenie miło było mieć tę myśl, że byłbyś w stanie to zrobić i aż boli mnie serce, gdy pomyślę, że nie znaczyłoby to dla mnie tyle samo co dla ciebie. Tak mi przykro, zawiodę prędzej czy późnij, jestem złą kobietą, czy nie potrafisz tego zrozumieć, i jest we mnie odrobinę tej dobroci, aby ostrzec cię bolesnym ukłuciem serca. Och, mam nadzieję, że to tylko wyobraźnia płata mi figle, proszę, powiedz, że zostaniesz moim przyjacielem jeden dzień dłużej.


Złożyć bezwstydną propozycję w kolejną z bezsennych nocy, Boże, jak bardzo żałuję, że nie wyłączyłam głosu w telefonie. Nie zapomnę momentu, w którym mój zaspany wzrok przesuwał się po tekście, a ja miałam wrażenie, że śnię najgorszy ze swoich snów. Ktoś inny zareagowałby drwiącym śmiechem, ale to jestem ja, najświętsza z grona twych świętych znajomych, jak bardzo poczułam się poniżona, nigdy tego nie zrozumiesz, bo wygląda na to, że nigdy nie słuchałeś ze zrozumieniem tego, co miałam do powiedzenia. Chciałabym już nigdy nie minąć cię na ulicy, nie musieć patrzeć w twoją twarz, w której nadal szukałabym odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, bo (według mnie) nie taka jest definicja przyjaźni, jak mogłeś pomyśleć, czy pomyślałeś, że twoje słowa mogłyby dokonać zmiany na lepsze, przecież to nielogiczne, chciałabym zrozumieć, ale lepiej zapomnieć, wyrzuć mnie ze swych myśli, proszę, nie bądź moim przyjacielem jeden dzień dłużej.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz