Gdyby przestało piszczeć mi w uszach,
tak, to byłoby najbardziej zadowalające zakończenie dla mnie,
reszta może się sypać, tylko żebym mogła przecierpieć to w
ciszy. Od tej myśli z zeszłego miesiąca posypało się wiele, lecz
cisza nie przyszła, choć właśnie przez nadprogramowe myśli
zapominam o pisku. Dziękuję, drodzy „przyjaciele”, że
zawiedliście mnie tak mocno. Próbuję odgadnąć, gdzie popełniłam
błąd i nie wiedzę nic poza swoją naiwnością, i dużym kredytem
zaufania. Gdybym mogła wiedzieć ilu z was było dla mnie miłych
bez powodu, a ilu powinnam podejrzewać, że czysta przyjaźń była
tylko wymysłem mojej wyobraźni? Powinniście słuchać co do was
mówię, jestem otwarta jeśli chodzi o każde moje „nie”, więc
czemu nie rozumiecie, że nie chcę, tym bardziej mnie w waszej
niemoralnej wyobraźni. Jakiś czas temu otrzymałam dwa smsy od
dwóch różnych osób, mogłabym napisać, że jeden słodki, drugi
gorzki, ale co ja mogę wiedzieć, przekonałam się, że niewiele w
tej sieci niedopowiedzeń.
Upiec szarlotkę w zmiana za spotkanie,
ach, czy to nie brzmi słodko, aż mam ochotę na coś pysznego, mimo
że jestem całe życie na diecie. Szalenie miło było mieć tę
myśl, że byłbyś w stanie to zrobić i aż boli mnie serce, gdy
pomyślę, że nie znaczyłoby to dla mnie tyle samo co dla ciebie.
Tak mi przykro, zawiodę prędzej czy późnij, jestem złą kobietą,
czy nie potrafisz tego zrozumieć, i jest we mnie odrobinę tej
dobroci, aby ostrzec cię bolesnym ukłuciem serca. Och, mam
nadzieję, że to tylko wyobraźnia płata mi figle, proszę,
powiedz, że zostaniesz moim przyjacielem jeden dzień dłużej.
Złożyć bezwstydną propozycję w
kolejną z bezsennych nocy, Boże, jak bardzo żałuję, że nie
wyłączyłam głosu w telefonie. Nie zapomnę momentu, w którym mój
zaspany wzrok przesuwał się po tekście, a ja miałam wrażenie, że
śnię najgorszy ze swoich snów. Ktoś inny zareagowałby drwiącym
śmiechem, ale to jestem ja, najświętsza z grona twych świętych
znajomych, jak bardzo poczułam się poniżona, nigdy tego nie
zrozumiesz, bo wygląda na to, że nigdy nie słuchałeś ze
zrozumieniem tego, co miałam do powiedzenia. Chciałabym już nigdy
nie minąć cię na ulicy, nie musieć patrzeć w twoją twarz, w
której nadal szukałabym odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, bo
(według mnie) nie taka jest definicja przyjaźni, jak mogłeś
pomyśleć, czy pomyślałeś, że twoje słowa mogłyby dokonać
zmiany na lepsze, przecież to nielogiczne, chciałabym zrozumieć,
ale lepiej zapomnieć, wyrzuć mnie ze swych myśli, proszę, nie
bądź moim przyjacielem jeden dzień dłużej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz