15.01.2017

919.

Wczoraj przed snem wpadłam na cudowny pomysł, na myślenie o przeszłości. Znowu cofnęłam czas, znowu stałam przed tobą, a jednak widziałam nas razem, z boku, jakbym była poza swoim ciałem. Próbowałam wyobrazić sobie jak patrzyli na nas znajomi, moi i twoi, nie znani sobie tak jak my jeszcze przed kilkoma sekundami. O czym myśleli, gdy na nas patrzyli, jaką przyszłość nam wróżyli, a jaka nigdy nie miała miejsca? Chciałabym zobaczyć ich twarze, ale widziałam tylko twoją. Moje wspomnienia są z pewnością odmienne od twoich. Przeraża mnie, że ten sam moment dla wielu osób może wyglądać zupełnie inaczej, a upływający czas może zabrać cały sens i urok czemuś, co zapowiadało się pięknie. Zawsze będę jednocześnie obrzydliwie smutna i przerażająco szczęśliwa, że na mojej drodze stanęli wszyscy ci, którzy w pewnym momencie musieli z tej drogi zejść. Zawsze będę wracać do dobrych chwil i zawsze moje serce będzie pękać, że nie miałam odwagi, by zrobić krok do przodu. Czasem mam wrażenie, że tęsknię za czymś, co nigdy nie istniało.
 *
Powinnam wziąć się za szukanie nowej pracy, bo za chwilę obecna dobiegnie końca i za co kupię leki, jeśli znowu zaczną mnie nimi karmić. Ale nie, lepiej miotać się między tym czego chcę, a czego mieć nie będę, bo to jak życzenie stania się kimś innym, mimo że przesądzone zostało to kim jestem i kim mam pozostać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz