Byłam u okulisty, wzrok mam dobry, a te mroczki, te które rozpoczęły niekończące
się pielgrzymki do gabinetów lekarskich, ach, pewnie będę musiała się do nich
przyzwyczaić, tak jak do pisku w uszach. Minął rok, a nadal zasypiam spokojnie
(chyba że myślę o was). Udawanie, że pisk nie istniej wychodzi mi całkiem
dobrze. Skoro przyzwyczaiłam się towarzyszącego myślom dźwięku, przyzwyczaję się
do „latających muszek”. Połykam trochę witamin i mikroelementów dla wzmocnienia
wzroku, bo to nigdy nie zaszkodzi, i tyle. Po eradykacji bakterii morfologia
wyszła jeszcze lepsza. Badania zlecone przez lekarza rodzinnego wykazały, że nie
mam cukrzycy, od której mogą pojawiać się męty w oczach. Mam też zdrowe nerki i
tarczycę, i walić to wszystko, jestem zdrowa, czuję się dobrze, wyczerpałam osobisty
limit szukania przyczyny. Bardziej męczące i stresujące wydają się kolejne
wizyty lekarskie i badania, niż nagła utrata zdrowia. Mam wrażenie, że jestem
mistrzem w przyzwyczajaniu się do każdej sytuacji. Tak jak odsunę myśli od
swojego zdrowia, tak odsunę moje myśli od ciebie, by być zdrową. Jest jak jest i niech tak zostanie, nie chce
mi się, tak bardzo mi się już nie chce.... myśleć o tym wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz