21.01.2017

920.

Byłam u okulisty, wzrok mam dobry, a te mroczki, te które rozpoczęły niekończące się pielgrzymki do gabinetów lekarskich, ach, pewnie będę musiała się do nich przyzwyczaić, tak jak do pisku w uszach. Minął rok, a nadal zasypiam spokojnie (chyba że myślę o was). Udawanie, że pisk nie istniej wychodzi mi całkiem dobrze. Skoro przyzwyczaiłam się towarzyszącego myślom dźwięku, przyzwyczaję się do „latających muszek”. Połykam trochę witamin i mikroelementów dla wzmocnienia wzroku, bo to nigdy nie zaszkodzi, i tyle. Po eradykacji bakterii morfologia wyszła jeszcze lepsza. Badania zlecone przez lekarza rodzinnego wykazały, że nie mam cukrzycy, od której mogą pojawiać się męty w oczach. Mam też zdrowe nerki i tarczycę, i walić to wszystko, jestem zdrowa, czuję się dobrze, wyczerpałam osobisty limit szukania przyczyny. Bardziej męczące i stresujące wydają się kolejne wizyty lekarskie i badania, niż nagła utrata zdrowia. Mam wrażenie, że jestem mistrzem w przyzwyczajaniu się do każdej sytuacji. Tak jak odsunę myśli od swojego zdrowia, tak odsunę moje myśli od ciebie, by być zdrową. Jest jak jest i niech tak zostanie, nie chce mi się, tak bardzo mi się już nie chce.... myśleć o tym wszystkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz