26.01.2025

1162.

 Chciałam pisać tu częściej, ale dni przelatują mi przez palce, gdy codziennie męczę się z tym samym - bólem - i czasem rodzi się we mnie obawa, że to nie minie i nigdy nie wrócę do tego wszystkiego, co musiałam odsunąć, aby przetrwać. Brzmi to bardzo żałośnie, gdy pomyślę sobie, że leczenie ortodontyczne rujnuje mi życie w każdym jego aspekcie, ale tak właśnie jest. Gdy mam lepszy dzień i ból nie zwala mnie z nóg , myślę o tym, że wyszłabym gdzieś, z kimś, że chciałabym zrobić coś zwykłego, prostego i nie wymagającego dużego nakładu energii czy pieniędzy. Chciałabym posiedzieć z kimś w parku choć teraz jest na to za zimno - więc chciałabym przejść się na długi spacer z kimś i porozmawiać o życiu póki jeszcze trwa. Nigdy nie trzymałam nikogo za rękę idąc, poza koleżankami w podstawówce, więc może ciągnęłabym kogoś za sobą trzymając za rękę, aby było mi raźniej. Nie mam nikogo, kogo chciałabym złapać z rękę, moje myśli są puste, nawet ulubiony aktor nie ucieszyłby mnie swoją obecnością. Chciałabym iść trzymając za rękę swojego Anioła Stróża, ale jeśli istnieje taka istota krążąca wokół mnie, nie zobaczę ani nie dotknę jej w tym życiu. Wybrałam się więc przejażdżkę rowerowe sama, czując powiew wiosny. Całe dwie godziny poza domem. Nie wydarzyło się nic. Siedziała na ławce na parkingu leśnym myśląc o tym, że chciałabym być kimś innym, albo chciałabym już nie być. Zajechałam do sklepu i kupiłam świece zapachowe (tylko dlatego, że były na promocji, inaczej kupiłabym jedną) i teraz wdycham zapach hibiskusa z pomarańczą, jakby to miało mnie zrelaksować. Nigdy nie zapalałam świec, teraz wieczory spędzamy przy lampce nocnej imitującej zachód słońca i słodkim aromacie. Ktoś kiedyś nauczył mnie patrzenia na wschody i zachody słońca, jakby to było coś wyjątkowego i wartego uwagi i uwierzyłam w to tak bardzo, że lubię patrzeć na zmieniające się niebo i ludzi, którzy specjalnie zatrzymują się tylko po to, aby zrobić zdjęcie chmurom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz