Moim celem jest przejść tych 10 tysięcy kroków dziennie, które prowadzą mnie donikąd. Nic już nie ma sensu. Nie chcę iść do lekarza. Nie chcę leków. Nie chcę tego bólu. Nie chcę rozwiązania tego problemu w ten sposób. Nie chcę być w procesie. Nie chcę tłumaczyć się obcym ludziom ze swoich decyzji. Nie chcę być kimś innym. Nie chcę tego, co mnie czeka i tego co mnie nie czeka. Nie chcę. Czemu zawsze muszę robić rzeczy, których nie chcę. Czemu inny są na mnie źli, gdy nie robię rzeczy, których nie chcę? Czemu nie mam tego czego naprawdę chcę? Uwolnij mnie, Boże, od tej udręki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz