Udało się. Ostatecznie załatwiłam wszystko sama i przez chwilę
uwierzyłam w równanie chcę = mogę. Zależało mi tak bardzo, aż trudno
pojąć, co sprawiło, że „zależeć na czymś” zaistniało w skąpym
repertuarze moich uczuć. Oczywiście początkowo zaistniało silnie, potem
dołączył strach, po którym nastał etap tłumienia, bo przecież zawsze
„się nie udaje”, więc lepiej być ostrożnym. Tak oto wydałam wszystkie
pieniądze na jeden dzień szczęścia, na który pozostaje mi czekać ponad 4
tygodnie, czyli nadal „wszystko (złe) może się zdarzyć”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz