Nikt nie spytał czy
przeżyłam, nikogo to nie obchodziło, więc czemu opowiem wszystkim o badaniu,
które we wspomnieniu nadal wydaje się nie do przejścia. Pamiętam jak zareagowałam
na konieczność wykonania. Wróciłam do domu i płakałam, mówiąc, że nie dam sobie
wcisnąć żadnej grubej rury przez gardło aż do żołądka. Przeszło mi, wtedy gdy inne
sprawy zawładnęły moimi myślami, więc już na drugi dzień od przykrych wieści.
Udawałam, że to wcale nie jest moja przyszłość. Ostatecznie przyjęłam wszystko
na klatę, jak na prawdziwego faceta przystało. Nadal nie wierzę, że tak dobrze i
spokojnie przeszłam badanie. Moja obojętność powala mnie na kolana. Wsuwają mi
rurkę do gardła, a ja leżę jak nieżywa, bo nie wierzę, że ten rok to wycieczki
po kabinetach lekarskich. Za trzy tygodnie wyniki. Za trzy tygodnie badanie
numer dwa. Nagle życie wydaje się takie zabawne. Spaceruję korytarzami poradni
i szpitali, wszyscy zwracają na mnie uwagę, bo jestem młodą twarzą wyróżniającą
się na tle strasznych ludzi.
Życie jest takie
zabawne, kiedy mówią, że jestem ładna. Przerasta mnie to. Ludzie, opanujcie się. Przecież daleko mi do Miss Świata. Czy męczyły was
kiedyś komplementy? Boję się, że zza rogu wyłoni się ktoś, kto znowu fatalnie
się zauroczy. Próbuję przywołać w mojej wyobraźni obraz nas i nie wiedzę nas
wcale, i jest mi tak przykro, że nie czuję nic, a ty czujesz tak wiele. To
napisała kiedyś Sarah Kane. „Czasem obracam się i czuję w powietrzu twój
zapach i nie mogę wyrazić […] tęsknoty za tobą. I nie mogę uwierzyć, że ja czuję
tyle, a ty nie czujesz nic. Naprawdę nie czujesz nić?” Nic. Tak mi przykro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz