12.11.2016

907.

Nikt nie spytał czy przeżyłam, nikogo to nie obchodziło, więc czemu opowiem wszystkim o badaniu, które we wspomnieniu nadal wydaje się nie do przejścia. Pamiętam jak zareagowałam na konieczność wykonania. Wróciłam do domu i płakałam, mówiąc, że nie dam sobie wcisnąć żadnej grubej rury przez gardło aż do żołądka. Przeszło mi, wtedy gdy inne sprawy zawładnęły moimi myślami, więc już na drugi dzień od przykrych wieści. Udawałam, że to wcale nie jest moja przyszłość. Ostatecznie przyjęłam wszystko na klatę, jak na prawdziwego faceta przystało. Nadal nie wierzę, że tak dobrze i spokojnie przeszłam badanie. Moja obojętność powala mnie na kolana. Wsuwają mi rurkę do gardła, a ja leżę jak nieżywa, bo nie wierzę, że ten rok to wycieczki po kabinetach lekarskich. Za trzy tygodnie wyniki. Za trzy tygodnie badanie numer dwa. Nagle życie wydaje się takie zabawne. Spaceruję korytarzami poradni i szpitali, wszyscy zwracają na mnie uwagę, bo jestem młodą twarzą wyróżniającą się na tle strasznych ludzi.


Życie jest takie zabawne, kiedy mówią, że jestem ładna. Przerasta mnie to. Ludzie, opanujcie się. Przecież daleko mi do Miss Świata. Czy męczyły was kiedyś komplementy? Boję się, że zza rogu wyłoni się ktoś, kto znowu fatalnie się zauroczy. Próbuję przywołać w mojej wyobraźni obraz nas i nie wiedzę nas wcale, i jest mi tak przykro, że nie czuję nic, a ty czujesz tak wiele. To napisała kiedyś Sarah Kane. „Czasem obracam się i czuję w powietrzu twój zapach i nie mogę wyrazić […] tęsknoty za tobą. I nie mogę uwierzyć, że ja czuję tyle, a ty nie czujesz nic. Naprawdę nie czujesz nić?” Nic. Tak mi przykro. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz