Myślę, że nasza znajomość to jedna z najpiękniejszych rzeczy, która
przytrafiła mi się w życiu. To takie zawstydzające pisać o tym wprost.
Patrzę wstecz i jest coś smutnego w tym, że przez mój dystans
(wynikający z mnóstwa dziwnych obaw, pewnie w większości
wyimaginowanych), przepisaliśmy ze sobą pół życia, a przecież mogliśmy
inaczej spędzić ten czas. Mogliśmy siedzieć przed sobą zamiast przed
komputerem. Minione lata mogły być naszym najlepszym czasem w życiu, a
teraz, gdy jesteśmy dorośli i mamy więcej możliwości, moglibyśmy
odzyskać utracone dni, ale ogranicza nas mój zepsuty słuch i nie mogę
uwierzyć, że już nigdy nie pojedziemy razem na koncert, ani nie stracimy
głosu bawiąc się na najgłośniejszej imprezie świata. Nic się nie
zmieniło. Problem zawsze leży po mojej stronie. Ale widzimy się jutro,
bo możemy spotkać się w innych okolicznościach, więc jutro nie będę mieć
problemu, żadnego, jutro będę najbardziej bezproblemową dziewczyną na świecie. Ktoś chce postawić zakład czy mi się uda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz