14.10.2019

1050.

Wczoraj pomyślałam o tym, że czas zakończyć to wszystko i usunąć to miejsce raz na zawsze. Nigdy nie myślałam, że księżyc może mieć realny wpływ na człowieka i nawet jeśli to sobie wmówiłam, to nie mogę spać już tydzień przed pełnią. Wczoraj była pełnia i nie mogłam długo zasnąć. Do tego dołączę kończący okres i wiecie rozumiecie, mam już wytłumaczone wszystko. To, że zebrało mi się na wspomnienia, a potem zaczęłam przewijać nie swój instagram aż do trzech lat wstecz i z każdym kolejnym postem płakałam gorzej, czując się okropnie zagubiona. Moja racjonalna część wie, że robię to sobie sama, na własne życzenie wracam do świata, który nie istnieje, ale w tamtym świecie miałam uczucia, w tym wszystko jest albo pustką albo zagubieniem. Czasem pod wpływem impulsu przychodzi mi do głowy szalony pomysł, że się zakocham, o tak, to dopiero byłaby rewolucja, a potem okazuje się, że nie ma we mnie żadnych uczuć, a myśl o wpuszczeniu kogoś obcego w moje niepoukładane życie jest męcząca. Jestem przekonana, że nie ma ani jednej osoby stąpającej po kuli Ziemskiej, która byłaby w stanie wytrzymać z tą wersją mnie, którą jestem obecnie, a stanie się wersją inną to droga długa, już wszyscy o tym wiemy, jak trudno mi nią iść, tak trudno, że wlekę się jakimiś poboczami. A w miniony tydzień okropnie zabłądziłam. Za każdym razem, gdy dopada mnie ta myśl, że może, wszystko wypada mi z rąk i nie wierzę, że kiedykolwiek się z tego wyleczę. Jak mam zapomnieć, bo chcę, naprawdę chcę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz