11.01.2020

1068.

Może w tym roku postanowiłam, że to ostateczny rok, w którym zmieni się coś w moim życiu, albo postawię na sobie krzyżyk. Nie wiem, ale nawiedziło mnie kilka noworocznych postanowień, które pewnie ulotnią się wraz z czasem. Myśl, że można mieć plany i je zrealizować jest kusząca, ale plany, które upadają i nie mogą być zrealizowane z różnych powodów pozostawiają gorzki smak na długo. Jestem stara, w moim osobistym przekonaniu jestem, nie rozbiłam połowy rzeczy, które moje koleżanki zrobiły mając kilkanaście lat. Po mojej głowie od wielu miesięcy chodzi pomysł, aby pójść na randkę z prawdziwego zdarzenia, nie dlatego, że odczuwam potrzebę znalezienia mężczyzny swojego życia, po prostu chciałabym zobaczyć, zobaczy jak to jest umrzeć z powodu tak wielkiego stresu. Ale od początku. Skąd bierze się osobę, z którą idzie się na randkę? Nie chcę bawić się w żadne portale randkowe, nie chcę dzielić się żadnymi informacjami o sobie, nie mam czasu na rozwijanie znajomości przez internet, zwłaszcza, że nie chcę rozwijać znajomości, ani robić komuś nadziei. Chcę pójść na randkę, jedną jedyną, ale bez zobowiązań. Może bardziej chodzi o to, że chcę z kimś spędzić czas bez przymusu tłumaczenia swojego życia od początku, czemu tak, a nie inaczej, ale z drugiej strony mam ten problem, że musiałbym takiej osobie uświadomić, że samo wyjście jest dla mnie bardzo stresujące i przy nikim nie jestem sobą, a już na pewno nie przy obcej osobie i że samo znalezienie się w tak odrealnionej dla mnie sytuacji jak randka to stres tak duży, że nie wiem, czy pierwszą rzeczą nie byłby atak paniki. Wyjście na randkę w moim wykonaniu wydaje się bardzo nierealne, ale czy tak całkowicie niemożliwe do zaistnienia? Jednak ciągle pojawia się to samo pytanie: skąd wziąć współtowarzysza? Ktoś zakrzyknie, zaprosić, można kogoś zaprosić, ale kogo, ale jak? No siema, wiesz, znamy się, a może nie, nie wiem, może zrobiłbyś dla mnie przysługę po znajomości, albo bez znajomości, i spędził wieczór, zróbmy coś bez myślenia o tym, jakie życie jest czasem przykre, czasem bezsensowne, czasem nie do zniesienia. Pójdziemy coś zjeść, tak bardzo nie lubię jeść w obecności innych, kiedy siedzimy naprzeciw siebie, kiedy patrzymy na siebie i rozmawiamy, ale zrób wszystko, żebym poczuła się komfortowo. Nie chcę pić alkoholu, ostatnio, w Sylwestra wypiłam jeden łyk i od razu zrobiłam się senna. Możemy bawić się bez alkoholu, chcę pamiętać wszystko, bo to będzie moja pierwsza i ostatnia randka, rozumiesz, muszę to długo pamiętać, i niby brzmi odpowiedzialnie, ale nie zależy mi na czymś wielkim, chcę poczuć się normalna, żywa, rozumiesz, pewnie nie zrozumiesz, bo czy ktoś zrozumie, obcy czy nie, czym byłoby dla mnie takie wyjście, jeśli nie musiałbym wytłumaczyć tego jasno i wyraźnie. Nie chodzi mi o przepuszczanie w drzwiach, o prawienie komplementów, trzymanie się za ręce, chcę wyjść z domu i zrobić coś, czego nie robiłam nigdy i nie czuć przy tym poczucia odpowiedzialności, że moje bycie miłą to zapowiedź dalszego wspólnego miłego rozwijania znajomości. Nie chcę myśleć o tym, że muszę wyglądać ładnie i że powinnam się starać być kimś, kim nie jestem tylko po to, aby się przypodobać i spodobać. Nie chcę tych dziwnych zalotów, sztuczek, chcę niewinnie cieszyć się chwilą. Tak naprawdę im dłużej dumam nad tym pomysłem, tym bardziej zażenowana czuję się swoją osobą. Bo jeśli się nad tym poważniej zastanowić, to właściwie po co mi to wszystko? Czy takie wyjście byłoby warte cokolwiek? Czy naprawdę musiałbym komuś za to zapłacić, żeby wieczór rozegrał się na moich zasadach? Zaczepię kogoś obcego na ulicy i poproszę o przysługę? Zadzwonię do znajomego sprzed lat i poproszę o przysługę? To słabe rozwiązania. Czemu żyję w świecie, gdzie to, co dla innych normalne i w jakiś sposób codziennie, mi samo myślenie o tym sprawia tyle kłopotu, że tracę motywację? Może mi właściwie nie chodzi o randkę. Może chodzi o zrobienie czegoś ekstremalnie trudne i niemożliwego do zaistnienia według mojej osobistej opinii. Jeśli pójdę na randkę to znaczy, że wygram sama ze sobą jedną bitwę. A jeśli chodzi mi właśnie o randkę? Nie wiem, niezależnie o co mi chodzi, i tak przegrałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz