Nowy Rok, pierwszy wpis w tym roku, czy ma to jakieś znaczenie? Ktoś jeszcze robi postanowienia noworoczne? Na żadnych z mediów społecznościowych nie zauważyłam, aby ktoś sobie coś obiecał. Jest we mnie chęć zmian i mam dużo planów, a potem łapię się na tym, że może to tylko mój słomiany zapał. Mówię sobie “tak, chcę zrobić to i to, nawet jeśli będzie cholernie trudne”, a potem siedzę przykryta kocem, sama ze sobą, myślę o tym wszystkim kim jestem i wydaje mi się, że nie dam rady sama zrobić nic z niczym nigdy, bo nie wiem jak robi się to, co chce się zrobić, a przecież wszystko ma konsekwencje i nie mogę robić rzeczy z kaprysu, czy pod wpływem impulsu, nie mogę i już. Od kiedy stałam się tak bezsilna i niesamodzielna? Od kiedy musiałam stać się silna i samodzielna? Czy miałam wtedy kilkanaście lat? Minęła dekada, a to słowo przypomina mi o tym wszystkim, o czym już dawno powinnam zapomnieć. 2020, taka liczba zdarza się co sto lat, 1919, 2121…. Chcę umrzeć i narodzić się na nowo, ale myślę o tym, że jutro wstanę o tej samej co zawsze godzinie, wejdę do tej samej pracy co zawsze i wpadnę w moje małe rytuały i rutynę i tyle z tego wszystkiego będzie, bo zacznę funkcjonować na trybie “proszę mnie stąd zabrać i niech boli jak najmniej i niech nikt nic do mnie nie mówi”. Wiem, że potrzeba czasu, zmian wdrażanych powoli i sumiennie, ale nie mogę, chciałam coś tak bardzo zamknąć w roku poprzednim i nie wyszło, że nie wiem, co mam zrobić, aby zapomnieć i odetchnąć. Nie wierzę, że pierwszy stycznia upłynął mi na podążaniu za fikcyjnym życiem rozgrywającym się w mojej głowie, życiu,które nigdy nie nastanie dopóki nie wygram ze sobą. Czyli co, kolejny rok, kolejna okazja, aby wygrać w końcu ze sobą?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz