23.08.2020

1099.

 

Niedziela. To miało wyglądać zupełnie inaczej. W piątek nie mogłam wysiedzieć w pracy z radości, zupełnie jak koleżanka, dla której o 16 w piątek zaczynał się wyczekiwany urlop. Mój okres łaskawie postanowił się nie zacząć, choć miałam obawy, że obudzę się w sobotę rano w bólach i moje planowane wyjście z domu będzie zakłócone. Mój okres postanowił nie zacząć się do tej pory. To nic. Nie pierwszy i nie ostatni raz postanowił się przesunąć, co widać już na mojej twarzy. Właśnie, moja twarz do piątku wieczorem wyglądała wystarczająco przyzwoicie, a potem szlag wszystko trafił.  Moje wyczekiwane od miesięcy spotkanie znowu stało się przyszłością. Nie umiem być jednak zła, bo nie ma nic gorszego niż stanie na przeszkodzie czyichś dobrych marzeń. Nie oczekiwałabym nigdy, żeby ktoś rzucił wszystko dla kilku godzin ze mną. Zgodziłam się na telefon, choć każdy telefon wywołuje we mnie irracjonalne emocje. Tylko rozmowy z domownikami nie sprawią, że mój poziom stresu rośnie. Ostatni raz dłużej przez telefon rozmawiałam z K. rok temu, gdy dzwoniła aby powiedzieć, że jej pociąg ma opóźnienie i nie zdąży na przesiadkę. Jak widać nie mam szczęścia do długo wyczekiwanych spotkań, choć wtedy nam się udało. Do tej pory pamiętam najważniejszy zakup tamtego dnia - otwieracza do wina - podczas gdy butelka okazała się zakręcana, kiedy przyszło nam ją otworzyć. Piątkowy telefon był pocieszający, choć miałam moment, w którym pomyślałam, że złamie mi się głos i zacznę płakać, ale nie, pogodny głos po drugiej stronie odegnał moje złe myśli. Może jestem już przyzwyczajona do tego, że to układa się tak niefortunnie w moim życiu, że wszystkich, których chciałabym mieć przy sobie zabiera gdzieś los. Ale obecne czasy nakładają na wszystkich podobne ograniczenia, więc nie jestem jedną osobą, która musi się z czymś pogodzić. Jest mi tylko szkoda, że prezent urodzinowy będzie musiał czekać kolejny rok. Chyba, że ktoś mi powie jak tanio wysłać paczkę do Hiszpanii, bo na razie kosztowałaby więcej niż jej zawartość. O ile zaraz nie będzie zakazu. Poczta Polska chyba nadal taki utrzymuje. Nie ważne. Pomyślę o tym później.


Ostatnio wróciła do mnie myśl, że znowu zignorowałam czyjąś wiadomość, której nigdy nie mam zamiaru odczytać. Wiadomość od osoby, która nie powinna więcej do mnie pisać, bo tak będzie lepiej dla każdej ze stron. Po co wracać do przykrej przeszłości? Czy nie pożegnałam się wystarczająco dobrze, wybaczając nietakt i urazę, i żeby nigdy do tego nie wracać, nie chcę wracać do znajomości z tą osobą. Niektórą przeszłość trzeba odciąć od siebie grubą kreską. Nawet jeśli nie ma we mnie złości, to nie oznacza, że kiedykolwiek ponownie zapomnę i zaufam. Czasem tamta sytuacja do mnie wraca jak przestroga i mówię sobie, nigdy więcej. Pewnego upalnego dnia wsiadłam na rower z zamiarem zrobienia sobie zdjęć. Wybrałam najkrótszą drogą do mojego docelowego miejsca, ale miałam chwilę zawahania, gdy w oddali zauważyłem czyjąś sylwetkę. Zatrzymałam się i wpatrywałam w postać próbując odgadnąć, czy oddala się ode mnie, czy zmierza w moim kierunku. Czasem trudno uwierzyć w takiego pecha, albo bardziej takie dziwne zbiegi okoliczności, ale tak, to była ta osoba od wiadomości. Czemu ciągle wpadam na osoby, których nie chcę widzieć, a tych wszystkich, których może jeszcze chciałabym ujrzeć, już dawno zniknęli za linią horyzontu? Dla porównania. Byłam kilka razy nad pewnym jeziorem, za którym nawet nie przepadam, a potem zobaczyłam nad nim kogoś, na kogo chciałam wpaść od kilku lat. Zobaczyłam na zdjęciach w internecie. Nie ten dzień, nie ta pora. Kiedyś minęliśmy się o jakieś dziesięć minut, o kilka kilometrów, czasem kilkanaście. I przez takie mijanie zrozumiałam, że od zawsze nie było nam po drodze i nie dlatego, że nie chcieliśmy, ale tak chciał Los, który wiedział lepiej, jak będzie wyglądać nasza znajomość. Mimo to nie rozumiem wpadania na osoby, które wzbudzają we mnie milion obaw. O czym ma mi to przypomnieć? Czego nauczyć? Czy we wszystkim ukryty jest jakiś sens? A może nie. Może to przypadki nie warte zaprzątać myśli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz