20.07.2025

1799.

Drogi pamiętniczku, dzisiaj bolało mnie mało, tak mało, że byłam w szoku i nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc chciałam zarobić to co zawsze, zniknąć. Jestem zmęczona i zła, że tyle pieniędzy poszło na marne, w dodatku nie moich i kiedy ja to odpracuję, nigdy, bo już nigdy nic nie będzie takie same. Te mijające pięć lat zmieniło mnie bardzo, więc nie wiem kim jestem, ale jestem kimś nieakceptowanym przez nikogo, a tym bardziej przez siebie. Nie chcę tu być, bo bycie tutaj sprawia, że jestem chora, coraz bardziej. Niesamowite, że to miejsce mnie ukształtowało, miejsce w którym nie chciałam dorastać, otoczona zachowaniami, których nie chciałam widzieć, a tym bardziej wchłonąć w siebie. To wszystko zadziało się poza moją kontrolą, tak jak to nieszczęsne zaciskanie zębów przez sen. Niezależnie co zrobię, efekt końcowy nie jest pozytywny. Porażka. Starałam się, Bóg mi świadkiem, że starałam się nie raz, ani nie dwa, a jednak nie była w stanie naprawić tych trzydziestu pięciu lat w żaden sposób sama, a tym bardziej z kimś. Wydaje mi się nierealne, aby obcy ludzie mogli mi pomóc, więc nie ma dla mnie ratunku. Chyba, że Bóg istnieje.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz