Już trzecią noc pod rząd łoś przychodzi na tutejsze pola i ryczy, a potem szczekają wszystkie psy dookoła. Czego on tu szuka? Ja szukam spokoju i go nie mam. Sypiam źle. Pisałam nie raz, że jestem zmęczona, tak bardzo, i oto zagadka została rozwiązana, można powiedzieć, że minimum rok za późno. Lekarz fizjoterapeuta miał rację wysyłając mnie do psychiatry, choć może nie miał, ale na pewno przed wizytą musiałabym zrobić badania krwi, które pokazałyby, że nie jest dobrze. Może po części to przyczyna mojego niskiego progu bólu, ta niewystarczająca krew? Mój lekarz rodzinny spojrzał na mnie i skarcił jak dziecko. Skarcił w śmieszny sposób, bo wspomniał, że co jeśli będę mieć partnera i będziemy chcieli mieć dziecko. Nie wiem, czemu uznał to za argument ważny, w moim przypadku zupełnie bezużyteczny, ale nie przypomniałam mu, że bliżej mi do menopauzy niż macierzyństwa. Bardziej przestraszyłoby mnie “będzie mieć pani kolejny udar”. Ale nie będę, bo tak postanowiłam, nigdy więcej szpitalnego łóżka w tak młodym wieku, a najlepiej w żadnym wieku. Dlatego muszę jeść mięso. Mam jeść, ale jak jeść, gdy jedzenie sprawia fizyczny ból. Mimo to lepiej jeść w bólu niż mieć dożylne wlewy z żelaza. Jest jednak nadzieja, taka malutka, że jeśli z tej ciężkiej anemii wyjdę, to mój próg bólu może wzrośnie i będzie lepiej, a może nawet jakimś cudem przestanę zaciskać te zęby nocami. Niestety, leczenie ortodontyczne trwa i końca nie widać. Okazało się, że jestem dopiero w połowie leczenia. Co za nieporozumienie. Rozpiska na kartce wyglądała inaczej, a tymczasem rzeczywistość jest inna. Ciężko mi, właśnie przez ten ból, bardziej niż przez przewlekłe zmęczenie. Mam chwilę oddechu, czekam na dalszy plan, więc w chwili obecnej nic nie przesuwa moich zębów. Ból jest mniejszy, ale prawda jest taka, że nie powinno być go wcale. Kto poskłada tę układankę w całość? Psychiatra? Nie jestem przekonana, ale nie mam już wyjścia, bo uruchomiłam tę maszynę, mimo że nie mam na nią ani siły, ani funduszy. Ale jeśli znowu będę zdrowa i odzyskam siły to może jeszcze uda mi się zostać milionerką? Może wtedy rozwiąże wszystkie problemy, swoje i innych? Tymczasem muszę codziennie jeść coś, co mi nie smakuje i wypijać litrami sok z buraka. Tak naprawdę to niewielkie poświęcenie w zamian za lepsze samopoczucie. Za pół roku powinnam czuć się jak nowo narodzona. Za pół roku znowu powinnam być kimś innym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz