28.09.2025

1792.

Wdech wydech. Będzie bolało. Znowu wszystko poszło nie tak jak zakładałam. Dzień, w którym przyszło mi udać się do psychiatry był jedynym deszczowym dniem w ciągu dwóch tygodni, bo przecież muszę mieć pod górkę. Wstałam przed budzikiem, o 4:39 nad ciemnym ranem, bo przełożyli mi wizytę na nie dogodną godzinę, a ja się zgodziłam, bo przecież nic nie robię, tak, bo jestem bezrobotna. Nie jest to do końca prawdą, ale oficjalnie tak wygląda rzeczywistość. Dzień przywitał mnie ponuro, ale chmury z deszczem przeszły gdzieś obok. Wzięłam małą parasolkę, użyłam jej potem tylko raz na pięć minut. Wsiadam w busa, bo nie miałam wyjścia, jak zwykle nic nie jedząc, aby do tych zakrętów i dołów na trasie nie puścić pawia. Wystarczyła mi raz taka przygoda pięć lat temu podczas podróży, aby unikać jedzenia przed korzystaniem z komunikacji publicznej. Dawno nie jechałam nigdzie tak rano i już zapomniałam, że tak wiele osób zaczyna dzień o nieludzkiej porze, aby inni mogli spać dłużej. Jechałam i nie myślałam o niczym, tylko tym gorącym powietrzu, bo kierowca uznał, że skoro temperatura gwałtownie spadła z dwudziestu pięciu do piętnastu stopni to trzeba rozpalić piec, to znaczy włączyć ogrzewanie, aby wszyscy jeszcze poczuli ciepło. Przeczekałam w galerii handlowej do godziny wizyty, bo miałam to szczęście, że przychodnia znajdowała się pięć minut drogi od, a nieszczęście miałam takie, że musiałam wejść na siódme piętro po schodach, bo nie ma mowy, abym jechała windą sama, a tym bardziej z obcymi osobami. Weszłam do środka niczym do domu, ale i tak poczułam się tam obco, mimo że panie w rejestracji, dużo młodsze ode mnie dziewczyny były bardzo sympatyczne. Wypełniłam dokumentację i zaczęłam odpowiadać na pytania zadawane przez drobną blondynkę. Pani psychiatra też musiała być ode mnie młodsza. Dzisiaj, będąc kilka dni po tej wizycie myślę, że będzie dobrym specjalistą, jeśli nigdy nie dotknie jej wypalenie zawodowe. Okazuje się jednak, że jestem zbyt słaba, aby brać jakiekolwiek leki, które mają dziesięć stron skutków ubocznych. Nic nie przeraża mnie w życiu tak jak krwotok z dróg rodnych, a przyjmowanie trzech leków wpływających na rozrzedzenie krwi to zdecydowanie za dużo. Choć tak naprawdę odstawiłam te leki ponieważ moje szumy w uszach przerodziły się w piski, a do tego doszło mrowienie i drganie całego ciała. Nie ma rzeczy gorszej, gdy nie możesz wytrzymać samemu ze sobą. Nie po to te jedenaście lat temu, gdy ktoś rzucił mi za plecami petardę przekonałam siebie, że dam radę, aby teraz z powodu tego samego się wykończyć. Wdech wydech. Gdy usłyszałam o pobycie na oddziale dziennym, takim, gdzie przychodzisz i wracasz na noc do domu, obudziły się we mnie wszystkie reakcje obronne. Nie chodzi tutaj o sam fakt znalezienia się w takim miejscu, ale o fakt, że znowu musiałabym wstawać o nieludzkiej godzinie i jechać i jechać i jechać. Mimo to doceniam, że zaproponowano mi kilka rozwiązań, już nie mówiąc o poradni leczenia bólu, tylko kto miałby mi wystawić to skierowanie, znowu mój lekarz rodzinny, który zaraz będzie musiał wystawić mi skierowanie do każdej poradni w tym kraju. Dziwnie mi z tym wszystkim. Żyję z przewlekłym bólem, ale żeby pozbyć się tego bólu muszę brać tabletki, które “niszczą” coś w moim ciele. Nie ma lekarstwa bez skutków ubocznych, więc zadecydowałam, że te, które wystąpiły to dla mnie za wiele. Łatwiej męczyć się z czymś znanym od pięciu lat kolejny (i miejmy nadzieję ostatni) rok niż przyzwyczajać do nowych, wkurzających dolegliwości, które wpędzają mnie w nerwicę. Nie będę co miesiąc eksperymentować z lekami, aż znajdę ten idealny. Teraz czekam niecierpliwe aż mój organizm się wyciszy, bo teraz wszystko we mnie drży i piszczy, jestem tym zmęczona. Zanim wzięłam pierwsze tabletki przepłakałam cały poranek, a potem zdziwiłam się, że zawroty głowy trwały tylko jeden dzień, a nie tydzień jak mnie uprzedzono. Kilka dni później przepłakałam wieczór nie wiedząc co mam robić, a na drugi dzień wstałam z rana, przełknęłam kolejne gorzkie łzy myśląc o wyrzuconych w błoto niemałych pieniądzach i nie wzięłam żadnej tabletki. Pozostało mi skierowanie do poradni na NFZ. Może skuszę się na tę terapię, jeśli trafię w tej loterii państwowej służby zdrowia na odpowiedniego psychoterapeutę. Jeśli nie, znowu zmarnuję kolejną szansę, bo taki papierek wystawia się tylko raz. Tak, i znowu napiszę to co zawsze, gdybym tylko miała pieniądze, moje życie nawet bez zdrowia byłoby bardziej zdrowsze niż moje życie bez zdrowia i pieniędzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz