17.03.2026

1818.

Piszę, choć miałam robić coś innego, coś pożytecznego, ale muszę, bo się uduszę. Już trzecia osoba powiedziała mi, że za szybko odstawiłam leki od psychiatry, jakby wszyscy znali historię mojego życia i samopoczucie tamtego dnia, gdy się na to zdecydowałam. Znowu miałam dzień krytyczny' łapie mnie taki co miesiąc, taki, gdzie bólu nie uśmierzają leki bez recepty, taki, gdzie chciałabym, aby mnie dobito. Bycie kobietą to najgorsze co mnie spotkało, a nawet nie o ból miesiączkowy chodzi, bo takiego nie doświadczam, doświadczam rzeczy gorszych. Zegar przesuwa się do przodu, już końcówka marca, a jednak czas wlecze się okropnie i nic się nie zmienia. Myślę sobie, zostało tylko pięć miesięcy (jeśli zęby przesuną się prawidłowo), to naprawdę mało, to nic w porównaniu z pięcioma minionymi latami w bólu, a jednak to o te pięć miesięcy za dużo. Znalazłam tę cholerną przychodnię, a potem okazało się, że jej nie znalazłam. Nie wiem, czemu przy drzwiach stał ksiądz i zasłaniał mi napis na drzwiach, a może go nie zasłaniał, może po prostu nie chciałam patrzeć w tamtą stronę. Usiadłam na krześle z dala od tłumu, bo było mi gorąco od wchodzenia na trzecie piętro. Nie wiedziałam po co tu jestem i czemu muszę się tak męczyć. Rozwiązanie tej zagadki było właśnie na korytarzu przy tłumie ludzi, tego jeszcze nie wiedziałam, więc wyszłam, bo nie było nikogo z personelu, abym mogła zapytać. Wróciłam do domu zła, że nie mam pieniędzy, aby móc wybierać. Nie chciałam tam wracać na drugi dzień, ale wróciłam o innej godzinie. Na korytarzu pustka. Uczyniłam znak krzyża i weszłam do rejestracji, która wyłoniła się przede mną magicznie. Nie wiem, czy jestem zadowolona. Ludzie znają tylko strzępki mojej historii, czasem boję się, że gdyby poznali prawdę, chcieliby mnie wysłać na przymusowego układanie siebie i życia od nowa. A przecież chciałabym tylko żyć bez bólu zwalającego z nóg. Odrobić długi w pocie czoła i zniknąć, jak wszyscy przechodnie z tej Ziemi. Nie wierzę w to, że mogę być kim innym, jeśli całe życie jestem tylko sobą - zlepkiem historii obcych, przytłoczeniem cudzych spraw, błędów i problemów. Mnie tu już nie ma. Na wizytę muszę czekać ponad miesiąc. Nie jestem przypadkiem pilnym, wiadomo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz